Jacek Saryusz-Wolski oskarża Ukrainę o „nielojalność” wobec Polski

Po tym, jak Ukraina zaprotestowała przeciwko decyzji Polski o zablokowaniu ukraińskich produktów rolnych w celu ochrony polskich rolników, między obydwoma krajami narastają napięcia, a poseł PiS Jacek Saryusz-Wolski krytykuje Ukraińców za ich reakcję.

Zdaniem Saryusza-Wolskiego Ukraina swoją postawą „pokazała, że po pierwsze nie rozumie i nie ma odpowiedniej znajomości prawa europejskiego, a po drugie zachowuje się nielojalnie wobec Polski”.

Jego zdaniem jest to postawa godząca w interesy Ukrainy, która uderza w kraje pozostające jej głównymi sojusznikami. Saryusz-Wolski należy do partii rządzącej w Polsce, postrzeganej jako jedna z najbardziej agresywnie proukraińskich partii w Europie; koalicja rządząca, na czele której stoi PiS, wysłała na Ukrainę sprzęt wojskowy i inną pomoc wartą dziesiątki milionów euro, przyjmując jednocześnie setki tysięcy ukraińskich uchodźców.

Spór nastąpił po tym, jak Polska – a następnie Węgry, Słowacja, Rumunia i Bułgaria – zablokowała niekontrolowany import różnych ukraińskich produktów rolnych w celu ochrony swoich rynków i rolników.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skrytykował Polskę za to posunięcie, a Ukraina zaprotestowała zarówno do Polski, jak i do UE przeciwko temu, co uważa za naruszenie jednolitego rynku UE i umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a UE.

Występując w konserwatywnym programie TV Republika, Saryusz-Wolski powiedział, że Ukraina nie jest częścią jednolitego rynku UE. Ponadto wyjaśnił, że wszystkie umowy stowarzyszeniowe z krajami spoza UE obejmują zdolność obu stron do ochrony swoich rynków za pomocą ceł i kontyngentów.

Saryusz-Wolski podkreślił, że otwarcie rynku w 2022 r. w czasie wojny było jednostronne i tymczasowe oraz nie zmienia unijnych przepisów i regulacji.

„Nie oznaczało to prawnego obowiązku wpuszczenia wszystkich ukraińskich towarów, ale było gestem dobrej woli” – powiedział wysoki rangą polski eurodeputowany.

Saryusz-Wolski, który jeszcze w latach 90. negocjował umowę stowarzyszeniową Polski z UE, podejrzewa, że Komisja Europejska nie doceniła skali ukraińskiego importu i jego konkurencyjności cenowej. Powiedział też, że czuje, że UE woli otworzyć rynek dla Ukrainy, niż udzielić jej pomocy finansowej, zwłaszcza że cenę za otwarcie tego rynku zapłacą głównie kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

Do Rzeczy

Loading

NewsEdit

Author: NewsEdit