W skrócie można powiedzieć, że tylko Morze Śródziemne chroni Niemcy przed nieuchronną zagładą ( a przynajmniej od dostania dawki tzw. czadu) .
Zaczęło się od Czadu, choć ciężko sprowokowanego niemiecką chęcią niesienia nauk na temat “demokratyczności”:
Republika Czadu nakazała ambasadorowi Niemiec Gordonowi Kricke opuścić kraj z powodu „braku poszanowania zwyczajów dyplomatycznych”.
W zwięzłym oświadczeniu wydanym w piątek rząd Czadu poprosił Kricke, który od 2021 r. jest ambasadorem Niemiec w Czadzie, o opuszczenie kraju za 48 godzin.
Niemcy odczekały cierpliwie (prawdopodobnie odbywały się w tej sprawie konsultacje na najwyższym ministerialnym sczeblu), żeby ostaecznie ogłosić wydalenie anbasadorkę Czadu Mariam Ali Moussa:
„W odpowiedzi na bezpodstawne wydalenie naszej ambasador z Czadu, wezwaliśmy dziś ambasador Czadu w Berlinie, Mariam Ali Moussa, i wezwaliśmy ją do opuszczenia Niemiec w ciągu 48 godzin. Żałujemy, że musiało do tego dojść” — poinformowało ministerstwo na Twitterze.
„Ambasador Kricke wykonał swoją misję w Ndżamenie w sposób wzorowy i działał na rzecz praw człowieka i szybkiego przejścia do rządu cywilnego w Czadzie” – napisano.
W sobotę AFP powołując się na źródła podały, że Kricke został wydalony z powodu krytycznych komentarzy na temat sytuacji politycznej w Czadzie.
Rząd wojskowy Czadu planuje obecnie wybory prezydenckie na 2024 r. Wojsko przejęło władzę w Czadzie po śmierci Idrissa Deby’ego kilka dni po głosowaniu w 2021 r .; wojsko poinformowało, że poległ, bohatersko prowadząc oddziały przeciwko bojownikom rebeliantów.
Syn Deby’ego, generał Mahamt Idriss Deby Itno, służy jako tymczasowy prezydent i szef tak zwanej Tymczasowej Rady Wojskowej, która obecnie planuje rządzić przez około trzy lata przed przeprowadzeniem głosowania.
Plany głosowania w drugiej połowie 2022 r. zostały formalnie opóźnione w październiku ubiegłego roku, co wywołało protesty społeczne (głownie w demokratycznych Niemczech).
![]()