Rządzące w Polsce Prawo i Sprawiedliwość (PiS) postanowiło opóźnić prace nad propozycjami legislacyjnymi uzgodnionymi z Komisją Europejską w ramach porozumienia o odblokowaniu udziału kraju w unijnych funduszach odbudowy po tym, jak prezydent Andrzej Duda wyraził zaniepokojenie ich treścią.
Wicemarszałek partii i szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki potwierdził w czwartek, że uszanuje wolę Dudy i opóźni rozpoczęcie obrad nad ustawą zmieniającą sąd dyscyplinarny sędziów do stycznia.
Ustawodawstwo ma również na celu ochronę immunitetu sędziów przed postępowaniem dyscyplinarnym dotyczącym kwestionowania statusu sędziów powołanych w ramach kwestionowanych reform wprowadzonych w ostatnich latach.
Projekt legislacyjny został przekazany parlamentowi we wtorek wieczorem i podobno został uzgodniony przez Komisję Europejską jako sposób na osiągnięcie kamienia milowego w zakresie niezależności sądownictwa. Zgodnie z projektem wszystkie sprawy dotyczące postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów będą prowadzone przez Sąd Administracyjny (NSA), a nie przez niedawno powołaną izbę Sądu Najwyższego. Zapewnia również, że sędziowie nie będą karani za kwestionowanie statusu innych sędziów oraz że takie odwołania będą rozpatrywane.
Duda powiedział w czwartek, że nie brał udziału w pracach nad projektem ustawy i nie był odpowiednio konsultowany w sprawie planów. Zaapelował o spokojne i przemyślane rozpatrzenie propozycji i podkreślił, że nie zgodzi się na żadne działania sprzeczne z konstytucją.
Duda podkreślił, że powoływanie sędziów jest jego prerogatywą i żadna ustawa nie powinna w żaden sposób ograniczać jego możliwości. Twierdził, że prawo do powoływania sędziów jest jego i tylko jego, a polska konstytucja nie przewiduje żadnego procesu weryfikacyjnego.
Latem polski prezydent negocjował i pilotował ustawę, która zmieniła sposób rozpatrywania spraw dyscyplinarnych przez Sąd Najwyższy. Ta ustawa została uchwalona, ale Komisja Europejska stwierdziła, że nie wystarczy ona do osiągnięcia kamieni milowych w zakresie niezawisłości sędziowskiej i nadal wstrzymywała polską część unijnego Funduszu Odbudowy.
Ostatnia próba odblokowania Funduszu Odbudowy UE była negocjowana przez rząd i została uznana za w pełni akceptowalną przez Komisję. Nie popiera go jednak minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i popierająca go frakcja posłów. Bez ich poparcia rządząca partia będzie musiała zdobyć przynajmniej część opozycji, by uchwalić ustawę.
Interwencja prezydenta dodatkowo komplikuje sprawę. Jeśli ustawa wynegocjowana z Komisją Europejską nie zostanie przyjęta w uzgodnionej wersji, istnieje obawa, że Bruksela może ponownie podjąć decyzję o dalszym blokowaniu środków unijnych, o które Polska zabiega, zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów Następny rok.
![]()
Szkoda że Duda nie poszedł po rozum do głowy kiedy pierwszy raz blokował ustawę w 2016….choć może lepiej późno etc