Alan Dershowitz powiedział w piątek Newsmax, że dla elity rządzącej problem postawienia byłego prezydenta Donalda Trumpa w stan oskarżenia, nie zależy od tego, co znajduje się w “odzyskanych dokumentach Mar-a-Lago”, ale od tego, co mogą powiedzieć, że zniknęło ze znalezionych pustych teczek”.
W „The Record With Greta Van Susteren” były profesor Harvardu podkreślił, że głównym zmartwieniem Departamentu Sprawiedliwości są potencjalne brakujące akta, których zespół prawny Trumpa “mógł nie przekazać władzom”.
„Myślę, że wiele osób nie rozumie sedna sprawy. Nie chodzi o to, co jest w teczkach – to nie spowoduje, że Trump będzie miał problem – tylko o to, czego nie ma w pustych, znalezionych teczkach” – powiedział Dershowitz.
„Jeżeli inwentaryzacja może wykazać, że brakuje dokumentów, które zostały zniszczone, które zostały ukryte, które zostały przeniesione, to pomogłoby to w sądzie postawić zarzut umyślnego utrudniania przez Trumpa procesu prawa, który byłbym jedynym w całej tej sprawie oskarżeniem, które mogłoby być postawiane w sądzie” – dodał.
Ekspert prawa konstytucyjnego, który był w zespole obrony Trumpa przed impeachmentem, powiedział, że nie sądzi, aby Departament Sprawiedliwości wniósł oskarżenia przeciwko Trumpowi tylko za niewłaściwe obchodzenie się z tajnymi informacjami, wskazując, że była sekretarz stanu Hillary Clinton nie została oskarżona w związku z podobnym zachowaniem.
Dershowitz dodał, że prokuratorom federalnym trudno będzie udowodnić złośliwe zamiary w przypadku niewłaściwego obchodzenia się z aktami, i powiedział, że „nie myślę, że będą w stanie udowodnić zamiar umyślnej działalności”.
![]()