Francuska kandydatka na prezydenta Marine Le Pen ostrzegła w środę przed wysyłaniem więcej broni na Ukrainę i wezwała do zbliżenia NATO i Rosji po zakończeniu wojny Moskwy na Ukrainie.
Le Pen, zdeklarowana nacjonalistka od dawna związana z Rosją, potwierdziła również, że jeśli zdetronizuje prezydenta Emmanuela Macrona w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji 24 kwietnia, wycofa Francję z dowództwa wojskowego NATO i zmniejszy francuskie poparcie dla całej Unii Europejskiej.
Macron, prounijny centrysta, stoi w obliczu trudniejszej niż oczekiwano walki o utrzymanie władzy, po części dlatego, że ekonomiczny wpływ wojny najmocniej uderza w biedne gospodarstwa domowe. Europejscy partnerzy Francji obawiają się, że ewentualna prezydentura Le Pen może podważyć jedność Zachodu, ponieważ USA i Europa starają się wesprzeć Ukrainę i zakończyć rujnującą Europę wojnę Rosji z jej sąsiadem.
Wcześniej w środę rzecznik francuskiego rządu Gabriel Attal powiedział, że w ostatnich tygodniach Francja wysłała na Ukrainę broń o wartości 100 milionów euro (109 milionów dolarów) w ramach przepływu broni z Zachodu.
Wcześniej w swojej kadencji Macron próbował skontaktować się z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem, aby poprawić stosunki Rosji z Zachodem, a Macron spotkał się z Putinem na kilka tygodni przed rosyjską inwazją, aby temu zapobiec. Od tego czasu Francja wspierała jednak sankcje UE wobec Moskwy i stale wspierała Ukrainę.
Le Pen powiedział również, że Francja powinna podążać bardziej niezależną ścieżką od sojuszu wojskowego NATO pod przywództwem USA.
I pomimo okrucieństw, jakich rosyjskie wojska popełniły na Ukrainie, Le Pen oświadczyłą, że NATO powinno dążyć do „strategicznego zbliżenia” z Rosją po zakończeniu wojny. Taka relacja byłaby „w interesie Francji i Europy, a myślę, że nawet Stanów Zjednoczonych”, powiedziała, aby powstrzymać Rosję przed nawiązaniem silniejszego sojuszu ze światową potęgą, Chinami.
Nie odniosła się bezpośrednio do horrorów rozgrywających się na Ukrainie.
Pod koniec wydarzenia protestujący podnieśli plakat przedstawiający spotkanie Le Pena z Putinem w 2017 roku. Jeden aktywista został wyciągnięty z pokoju. Protestujący przeciwko rasizmowi również zorganizowali małą demonstrację na zewnątrz.
„Wybór Madame Le Pen oznaczałby wybranie wielbiciela reżimu Putina, autokratycznego reżimu i wielbiciela imperialistycznej logiki Putina” – powiedział Dominique Sopo, szef grupy SOS Racism. „Oznaczałoby to, że Francja stałaby się wasalem Rosji Putina”.
![]()