Najpierw Macron powiedział, że Europa nie powinna podążać za USA jeśli chodzi o politykę dotyczącą Tajwanu. Następnie niemiecka minister spraw zagranicznych powiedziała, że polityka Francji wobec Chin odzwierciedla politykę całej UE. Jak te komentarze są odbierane na Tajwanie?
Francuski Emmanuel Macron burzliwą reakcję, mówiąc, że Europejczycy nie powinni być „naśladowcami” USA , jeśli chodzi o Tajwan, i wzywając do większej autonomii UE w polityce międzynarodowej.
Jego wypowiedzi pojawiły się, gdy Chiny prowadziły masowe trzydniowe ćwiczenia wojskowe wokół wyspy, którą Pekin postrzega jako część własnego terytorium. W środę Macron powiedział, że podtrzymuje swoje komentarze i że „bycie sojusznikiem nie oznacza bycia wasalem” USA. Jednocześnie podkreślił, że Francja popiera „status quo na Tajwanie” i opowiada się za pokojowym rozwiązaniem sytuacji.
Następnie minister spraw zagranicznych RFN Annalena Baerbock próbowała podczas wizyty w Chinach prezentować jednolity front. Baerbock powiedziała, że odpowiedź Macrona na krytykę „po raz kolejny podkreśliła, że polityka Francji wobec Chin odzwierciedla politykę UE wobec Chin. Chociaż nie wyjaśniła, jakie stanowisko zajmuje Berlin w kwestii autonomii UE wobec USA, Baerbock powiedziała, że narody UE „dążą do wspólnego podejścia strategicznego” i skupiła się na zagrożeniach gospodarczych związanych z konfliktem w Cieśninie Tajwańskiej.
Dla Anthony’ego Yanga, 35-letniego tajwańskiego pilota, komentarze Macrona są „oznaką słabości”.
„Europa wydaje się zmagać z własnymi problemami wewnętrznymi, a wojna na Ukrainie kontynueje się, a zatem kraje UE są zbyt daleko, aby udzielić jakiegokolwiek znaczącego wsparcia, gdyby Chiny kiedykolwiek zdecydowały się zaatakować Tajwan” – powiedział Yang w rozmowie z mediami.
Inni Tajwańczycy byli zdania, że chociaż komentarze Macrona mogły być zaskoczeniem, nie są szczególnie rozczarowani stanowiskiem przedstawionym przez prezydenta Francji, ponieważ „nigdy nie pokładali zbytniej wiary” w krajach Europy Zachodniej jako prawdziwych sojusznikach przeciwko Chinom .
„Wygląda na to, że żaden kraj nie stara się szczerze pomóc w utrzymaniu pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej, ponieważ wszystkie stawiają na pierwszym miejscu własne interesy” – powiedziała Ariel Yin, 34-letnia Tajwanka. „Kraje europejskie wydają się postrzegać Tajwan jako cenny tylko ze względu na łańcuch dostaw półprzewodników i własne interesy gospodarcze”.
![]()
Każdy musi patrzeć na własne interesy ale Mactron I Baerbock mają nie przyszłościowe podejście, albo jest tu inne dno. Patrząc strategicznie Taiwan w tej chwili gwarantuje powstrzymywanie ekspansji Chin blokując dostęp do morza. Chodzi o handel i militarny dostęp. Brak tej blokady stwarza niebezpieczeństwo dla Australii USA, Europy.
Głupi? Czy opłaceni? Zdecydowanie chodzi im o inny podział władzy światowej .