Wiceprezydent J.D. Vance i wysocy rangą urzędnicy amerykańscy wylądowali w piątek w bazie kosmicznej Pituffik na Grenlandii aby podkreślić potrzebę „bezpieczeństwa Arktyki” pod kierownictwem USA.
J.D. Vance przebywał z członkami jednostki U.S. Space Force Guardians w jadalni po podróży, która trwała nieco poniżej sześciu godzin.
„Jest tu zimno jak cholera. Nikt nie ostrzegł mnie przed tym” — zażartował Vance, wywołując tym śmiech na sali.
Mówiąc poważniej, Vance skrytykował Danię za złe zarządzanie wyspą, na której mieszka około 56 000 osób, znajdują się lodowce i rzadkie minerały. Ma ona również strategiczne znaczenie w regionie Arktyki, a Chiny i Rosja spokglądają łakomie na ulokowane tam bogactwa.
„Prezydent jest naprawdę zainteresowany bezpieczeństwem Arktyki, jak wszyscy wiecie, a w nadchodzących dekadach będzie to zainteresowanie będzie tylko rosło”
— powiedział Vance.
Vance mówił również o pięknie Grenlandii, pomimo jej surowego klimatu, i podziękował żołnierzom za służbę w tak krytycznej części świata.
Vance powiedział, że nie ma bezpośrednich planów USA, aby rozszerzyć obecność wojskową na Grenlandii. Pozostawił jednak otwartą możliwość zwiększenia liczby amerykańskich lodołamaczy lub innych statków w rejonie Arktyki.
Wiceprezydent odwiedził placówkę USA na Grenlandii ze swoją żoną, Ushą Vance, doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Mike’em Waltzem, sekretarzem ds. energii Chrisem Wrightem, senatorem republikańskim Mike’em Lee z Utah i byłą doradczynią ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Julią Nesheiwat, która jest żoną Mike’a Waltza.