Wśród organizacji, które Trump odciął od finansowania zagranicznego USA, jest polska Feminoteka
„Ponad 250 000 zł (60 000 euro) – tyle pieniędzy mamy obecnie zamrożonych z powodu decyzji prezydenta Stanów Zjednoczonych”
– czytamy we wpisie grupy na Facebooku, cytowanym przez Do Rzeczy.
„To środki, które miały zostać przeznaczone na profesjonalne wsparcie dla kobiet, które doświadczyły przemocy seksualnej. Zarówno Polek, jak i migrantek”
– czytamy dalej w poście.
Joanna Gzyra-Iskandar, rzeczniczka Feminoteki, nie przepuściła okazji, by osobiście zaatakować Trumpa:
„Donald Trump jest prezydentem dopiero od dwóch tygodni, a już podpisał jeden dokument za drugim. Problem w tym, że jego jeden podpis decyduje o tym, co dzieje się po drugiej stronie świata i wpływa na to, że kobiety, które doświadczyły przemocy seksualnej, mogą nie otrzymać pomocy. Oczywiście robimy wszystko, aby zapobiec takiej sytuacji. W tej chwili wszystko działa stabilnie i sprawnie, ale musimy myśleć o naszej sytuacji finansowej”.
Ciekawe, że jako liderka POLSKIEJ grupy, która otrzymywała pieniądze amerykańskich podatników, nie ma dowodów na to, że kiedykolwiek podziękowała amerykańskim podatnikom za lata wsparcia. Zamiast tego atakuje przywódcę kraju, który nie jest jej własnym, nazywając go „potwornym”, mówiąc, że „kieruje się antywartościami” i twierdząc, że nie nadaje się na prezydenta.
Niewątpliwie jest to piękne podziękowanie dla kraju, który jak dotychczas finansował egzystencję tej organizacji jak i styl życia zatrudnionych przez nią aktywistek.