Nareszcie działalność obecnych “rządów” Donalda Tuska trafia na łamy liczących się mediów amerykańskich

Tym razem “progresywna” działalność pro-niemieckiego “słupa” trafiła pod lupę konserwatywnego magazynu “National Review”, który nie szczędzi słów krytycznych pod adresem zarówno Tuska ani “jego” lewackiego aktywizmu politycznego.

Artykuł umieszczony w National Review jest pióra dwójki autorów: Petera Dorana oraz Matta Boyse.

Poniżej zamieszczamy tłumaczenie tegoż artykułu, który zatytułowany jest: “Problem Trumpa z Polską właśnie się pogłębił”


Groźba aresztowania premiera Izraela Benjamina Netanjahu przez polski rząd i jego próby zniszczenia opozycji są sygnałami, że obecny obóz rządzący tego europejskiego narodu będzie stanowić problem dla prezydenta-elekta.

Zbliżający się powrót prezydenta elekta Donalda Trumpa do Białego Domu sprawił, że wielu jego najgłośniejszych europejskich krytyków straciło pewność siebie i zrewidowało swoje dyplomatyczne zestawy narzędzi w przygotowaniu na Trumpa – wersja 2.0. Niezbyt już chętni do chwytania za młotki i ostre narzędzia, większość przygotowuje się do złagodzenia swoich reakcji na nową administrację.

Nie jest tak w Polsce, gdzie rząd byłego przewodniczącego Rady UE i obecnego premiera Donalda Tuska nie szuka narzędzi, ale broni — włóczni, którymi mógłby rzucać w swoich sojuszników za granicą, i noży, którymi mógłby dźgać swoich krytyków w kraju.

Najnowsza awantura miała miejsce, gdy polski rząd zagroził aresztowaniem Benjamina Netanjahu, premiera Izraela, gdyby postawił stopę w Polsce, aby uczcić 80. rocznicę wyzwolenia Auschwitz, niesławnego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Jakie było uzasadnienie? Wykonanie absurdalnego nakazu aresztowania Netanjahu wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) i oskarżenie go o bycie zbrodniarzem wojennym.

Izrael jest jednym z kluczowych partnerów Polski poza NATO i odwrotnie, ale silne więzi nie mogą trwać długo, gdy jeden z sojuszników Ameryki ogłasza plany aresztowania przywódców drugiego państwa na podstawie sfingowanych zarzutów stawianych przez Międzynarodowy Trybunał Karny.

Groźba Polski to kolejny haczyk w drucie, który psuje stosunki amerykańsko-polskie, które Trump odziedziczy 20 stycznia.

Podczas swojej ostatniej kadencji Trump skrytykował Międzynarodowy Trybunał Karny za narażanie bezpieczeństwa narodowego USA. Podpisał ostry dekret wykonawczy grożący sankcjami wobec zagranicznych urzędników, którzy egzekwują nakazy aresztowania wydane przez Międzynarodowy Trybunał Karny wobec osób z krajów takich jak Izrael.

Chociaż Biden unieważnił ten dekret, obejmując urząd, Trump niemal na pewno go przywróci. To zła wiadomość dla Tuska, którego głęboka wrogość wobec Trumpa jest widoczna publicznie, ale dla którego jednocześnie relacje ze Stanami Zjednoczonymi są kluczowe.

Na przykład, przemawiając w imieniu UE w Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2019 r., Tusk zdyskredytował Trumpa za deklarację do zgromadzonych światowych przywódców: „Jeśli chcesz wolności, bądź dumny ze swojego kraju. Jeśli chcesz demokracji, trzymaj się swojej suwerenności. A jeśli chcesz pokoju, kochaj swój naród”.

Tusk zaatakował to stwierdzenie:
„Nie zgadzam się z tą opinią. Jest fałszywa i niebezpieczna”.

Niebezpieczna dla kogo?
Od objęcia urzędu szefa rządu Polski w grudniu 2023 r. Tusk odpowiadał na to pytanie. Jest to niebezpieczne dla jego władzy.

Tusk podąża za śladem recepty wyborczej Bidena-Harris „uratowania demokracji” w Polsce. On i jego sojusznicy napiętnowali swoich przeciwników politycznych, którzy podobnie jak Trump, również są dumni ze swojego kraju i starają się zachować swoją suwerenność jako „autorytarnych” i „skrajnie prawicowych”.

Tusk obiecał zmieść swoich politycznych oponentów żelazną miotłą. Używając tej metafory, nazwał tę politykę „demokracją bojową” lub „demokracją walczacą”. Jest to niezwykle naelektryzowane określenie, przywołujące na myśl wysiłki opozycji z czasów komunizmu, polegające na użyciu nadzwyczajnych środków w walce z komunistami.

Ironia podejścia Tuska jest kłamliwa i absurdalna. Jego główna partia opozycyjna — PiS — jest od początku swego istnienia głównym wrogiem dziedzictwa komunizmu w Polsce, a nie jego obrońcą.

Lider opozycji i były premier Jarosław Kaczyński twierdzi, że wiele zarzutów Tuska jest mylących lub fałszywych. On i inni twierdzą, że rząd jest winny wykorzystywania systemu prawnego jako broni i oddawania się tym samym rodzajom politycznych ekscesów, za które Tusk krytykował opozycję . Kaczyński ma tutaj rację.

Najlepszą opcją rządu Tuska jest zmiana kursu. Może zacząć od postawienia Polski jako wzoru do naśladowania dla innych sojuszników USA: zobowiązując się do nieegzekwowania absurdalnej kampanii MTK przeciwko Izraelowi. To nie tylko mądra geopolityka, ale także mądra samoobrona. Polscy oficjałowie nie chcą ponosić konsekwencji, jeśli Trump przywróci swój dekret skierowany przeciwko MTK.

Tusk powinien również odłożyć „żelazne miotły”. Ameryka potrzebuje silnej Polski z silną opozycją — a nie głównego sojusznika uwikłanego w politykę wendety. Jego rząd powinien przestać mówić o kryminalizacji różnic politycznych, zwłaszcza gdy wysocy rangą polscy urzędnicy przyznają, że niektóre z ich działań mogą być „niekoniecznie zgodne z prawem”, jak powiedział sam Tusk.

To jest jawnie hipokrytyczne i kontrproduktywne dla sojusznika takiego jak Polska. Stawki dla stosunków dwustronnych, europejskiego porządku bezpieczeństwa i rywalizacji wielkich mocarstw są zbyt wysokie.

Czy rząd Tuska naprawdę myśli, że atakowanie przyjaciół Ameryki, takich jak Izrael, i prowadzenie wojny z używaniem prawa jako broni przeciwko oponentom w kraju zapewnią mu dobry start w stosunkach z Trumpem? Miejmy nadzieję, że nie.

Nowa administracja USA powinna być szczera wobec Tuska: naprawcie stosunki z aliantami USA, zwolnijcie krajowych oponentów i skierujcie wszelkie ostre narzędzia na naszych wspólnych wrogów, takich jak Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna.

National Review

NewsEdit

Author: NewsEdit