Wielka Brytania płaci za przestoje turbin wiatrowych zatem “rynek” chce instalować więcej bezużytecznych turbin

Kiedy fiasko staje się towarem…
Prosimy przez chwilę zastanowić się nad tym , jak bardzo nieprzystosowane, niedostosowane i bezwartościowe są turbiny wiatrowe dla sieci energetycznej.
Ich fiasko jest tak wszechstrone, wieloaspektowe i nieuniknione, że ​​wymyślono zupełnie nowy i dziwaczny “rynek”, aby wynagrodzić (producentom) te fiaska. Turbiny, nawet gdy generują energię elektryczną, to w nieodpowiednim czasie, wtedy kiedy zapotrzebowanie jest niskie lub kiedy sieć nie jest w stanie sobie z poradzić i zaczyna sie grzać a nawet palić.

To nic, że sieć nie może wykorzystać tej energii, ale klient nadal dostaje rachunki za coś, czego nie wykorzystał lub czego nie mógł wykorzystać. W Wielkiej Brytanii koszty utrzymywania tej bezużytecznej energii wzrosły do ​​prawie 400 milionów funtów w zeszłym roku.

Największym dostawcą bezużytecznej energii była elektrownia wiatrowa SeaGreen, która zarobiła prawie dwa razy więcej, będąc w fazie „ograniczonia” (czytaj nieprodukkcyjnej) niż będąc użyteczną. Fundacja Energii Odnawialnej (REF) podaje, że SeaGreen zarobiło 100 milionów funtów na produkcji energii elektrycznej i 200 milionów funtów na byciu w fazie „ograniczenia”. Efektywnie użyteczna energia elektryczna, którą wyprodukowała, kosztuje szokujące 2,70 funta (13,90 zł) za kilowatogodzinę, po uwzględnieniu kosztów za przestoje w produkcji.

Oczywiste jest, że gdy rząd nagradza porażkę, rynek reaguje, planując więcej porażek (strat). Wynika z tego, że deweloperzy przemysłowych elektrowni wiatrowych byliby nienormalni, gdyby nie szukali lokalizacji dla turbin, w których ich moc dotarłaby w najgorszym możliwym czasie lub gdyby były połozone w najbardziej odległym i przeciążonym zakątku sieci.

Wszystko w branży wiatrowej ma wytatuowane na czole „Poszukiwacze Frajerów”.

Elektrownia wiatrowa SeaGreen ma około 114 wież na oceanie na wschód od Szkocji. Mogłaby wytworzyć około 1 gigawata teoretycznej mocy, gdyby wszystkie turbiny działały, ale jej rzeczywisty współczynnik produkcji wyniósł żałosne 14%. Oczywiście, jako farma dotowana, jej współczynnik obciążenia wyniósł 200%.

Wyobraźmy sobie elektrownię węglową, która zarabiałaby pieniądze za każdym razem, gdy musiałaby zwolnić, ponieważ klienci nie zużywaliby tyle energii elektrycznej, ile elektrownia mogłaby wytworzyć?

JoNova

Net Zero Watch

NewsEdit

Author: NewsEdit