Tak zwana Energiewende (przejście na odnawialne źródła energii) w Niemczech przyniosła jeden niewątpliwy skutek: Niemcy szybko zbliżają się do granicy kraju trzeciego świata, w którym zasilanie nie jest już niezawodne, a przerwy w dostawie prądu stają się coraz bardziej codziennością.
To, co się dzieje, jest przeciwieństwem tego, co kiedyś obiecywali wszechwiedzący mędrcy od klimatu: „Zielone energie doprowadzą do czystego i zamożnego kraju, który będzie przedmiotem zazdrości całego świata”.
No i to by było na tyle jeśli chodzi o zielone fantazje!
Rzeczywistość, o której wczoraj donosił wiodący niemiecki dziennik Bild: Niemcom z południa Niemiec powiedziano, że pranie i ładowanie samochodów elektrycznych ma odbywać się tylko w określonych godzinach!
Według wczorajszego internetowego Bilda:
„Mieszkańcy Badenii-Wirtembergii powinni zużywać jak najmniej prądu w piątek od 8:00 do 11:00. Przepustowość linii energetycznych z północy Niemiec na południowy zachód została nadmiernie wykorzystana.”
Konsumenci zostali poproszeni o unikanie korzystania ze wszystkich energochłonnych urządzeń.
Przypomnijmy, że niemieccy geniusze zielonej energii zdecydowali, że najlepiej będzie wycofać z eksploatacji flotę elektrowni jądrowych i produkować energię zależną od pogody za pomocą farm wiatrowych działających na północy kraju, a następnie dostarczać ją do południowych Niemiec za pomocą linii przesyłowych. Istnieje jeden problem z planem generalnym od geniuszy zielonej energii: wiatr nie wieje cały czas, więc pojawiają się niedobory i konieczne staje się racjonowanie!
Według StromgGedacht operatora sieci TransnetBW w Stuttgarcie, aby uniknąć przeciążenia sieci: „Pojazdy elektryczne lub baterie (laptopów itp.) również nie powinny być ładowane od 8 rano do 11 rano, jeśli można tego uniknąć”.