Mikael Janicki był zaniepokojony wzrostem przestępczości w Skärholmen (dzielnica Sztokholmu, w której mieszkał) i chciał, aby ci, którzy sprzedają narkotyki, opuścili tę okolicę. Wczoraj wieczorem rozmawiając z grupą młodych ludzi w przejściu podziemnym, został postrzelony w głowę na oczach swojego 12-letniego syna.
Później stwierdzono zgon w szpitalu.
– Jak to może być dopuszczalne w społeczeństwie, że bandyci chodzą sobie z bronią? Nie powinno tak być – powiedział mediom jego szwagier Elias Demir.
Z informacji przekazanych gazecie wynika, że Mikael kontaktował się z policją i wyrażał zaniepokojenie działalnością gangów. Wiadomość pozostawiona na miejscu morderstwa brzmi: „Będziemy Cię zawsze pamiętać i nosić ze sobą Twoją odwagę i przykład”.
Wciąż nie jest jasne, co dokładnie wydarzyło się podczas strzelaniny. Nikt nie został aresztowany w związku z tym przestępstwem.
Po tym tragicznym wydarzeniu Szwecja jest na krawędzi wrzenia. Czołowi politycy wzywają armię do patrolowania ulic
![]()