W obawie przed reakcją niektórzy Czarni mają wrażenie, że mogą jedynie szeptać: „Głosuję na Trumpa”.
Ale inni coraz głośniej i dumniej wyrażają poparcie dla byłego prezydenta.
Co zaskakujące, Mark Fisher, współzałożyciel grupy Black Lives Matter (BLM) w Rhode Island, zrobił ostatnio furorę swoim poparciem dla byłego prezydenta.
„Wiedziałem, że zapłacę za to wysoką cenę” – powiedział Fisher w wypowiedzi dla „The Epoch Times” – „ale czułem, że korzyści z tego znacznie przewyższają koszty, jakie będę musiał podjąć, zachowując ostrożność”.
Fisher powiedział, że czuje się zobowiązany „oczyścić ścieżkę” tym, którzy myślą tak jak on.
On i inni czarnoskórzy popierający Trumpa są uważani za renegatów.
Częściowo dzieje się tak dlatego, że wrogowie prezydenta Trumpa próbowali napiętnować go jako rasistę niegodnego głosów czarnych Amerykanów. Ale to także dlatego, że jest republikaninem.
Od pokoleń czarni przywódcy i kościoły zachęcają Czarnych do głosowania na Demokratów, w tym na prezydenta Joe Bidena.
Ale wydaje się, że los się odwraca. Sondaże opinii publicznej pokazują, że więcej Czarnych jest skłonnych “wyjść przed szereg”, tak jak zrobił to Fisher.
Od zwycięstwa prezydenta Trumpa w 2016 r. poparcie czarnych obywateli dla niego wzrosło ponad trzykrotnie, obecnie w niektórych sondażach przekraczając 20%.
Sondaże wskazują, że Czarni i inne mniejszości, które niegdyś gardziły prezydentem Trumpem, obecnie są skłonne dać jego kandydaturze świeże spojrzenie – a ten trend może pomóc określić różnicę między zwycięstwem a porażką w wyborach w 2024 roku.
Organizatorzy kampanii Bidena nie odpowiedziali na prośbę o komentarze.
![]()