Twój pojazd elektryczny stanie się zapasową baterią dla sieci, która utrzymać ma przy życiu ficję wiatrowo-słoneczną

Plan: nieszczęśni właściciele domów kupią zapasową baterię do sieci i zainstalują ją w swoim garażu. Czasami też mogą z niej korzystać (czyli jeździć).
Kolejny ukryty koszt OZE. Zamiast płacić za magazynowanie energii potrzebnej do produkcji użytecznej i niezawodnej energii elektrycznej, zamiast płacić inwestorom za energię słoneczną i wiatrową, najwyraźniej plan polega na zmuszeniu ludzi do kupowania samochodów elektrycznych, a następnie używania akumulatorów do oszczędzania sieci. Gdy ktoś podłącza swój samochód do ładowania, zamiennie sieć lub jego dom mogą zamiast tego pobierać prąd. Nazywa się to ładowaniem dwukierunkowym, ładowaniem dwukierunkowym, Vehicle-to-Grid (V2G) lub Vehicle-to-Home.

Poczyniono już realne kroki, aby tak się stało w Kalifornii, Australii i Europie. Na całym świecie przeprowadzono już 170 prób, które kosztowały miliony dolarów, aby dowiedzieć się, jak to zrobić. Najwyraźniej jest to duży program.

Powtarzające się ładowanie i rozładowywanie będzie oczywiście skracać żywotność akumulatora i być może stanie się też uciążliwe także dla właścicieli samochodów, jeśli zostaną złapani bez “paliwa w zbiorniku”. Co zrobić, jeśli o 23:00 nastąpi nagły wypadek rodzinny? (Cóż, możesz złapać taksówkę.) Ale dobrą stroną tegp przedsięwzięcia jest to, że każdy EV dodany do sieci jest jak dodanie 3 -20 specjalnych akumulatorów”. Straty energii w przypadku akumulatorów wynoszą około 20% i pogarszają się wraz ze starzeniem się akumulatora.

Pomimo problemów, menedżerowie sieci są podekscytowani myślą o wykorzystaniu zebranej masy akumulatorów EV do stabilizacji sieci a jest jest to sprzedawane naiwnemu użytkownikowi sieci jako „świetny sposób na obniżenie rachunków za energię”.

Dlaczego technologia samochodów elektrycznych może obniżyć ceny energii
Jennifer Dudley-Nicholson, Napędzani

Raport Australijskiej Agencji Energii Odnawialnej (ARENA) mówi, że technologia ta może stać się największą możliwością magazynowania energii elektrycznej w kraju w następnej dekadzie i może potencjalnie zaoszczędzić konsumentom ponad 6000 USD na całkowitych kosztach ładowania samochodu elektrycznego.

„Pojazdy elektryczne oferują ogromny, niewykorzystany potencjał magazynowania” – mówi.

„Za 10 lat australijska flota samochodów elektrycznych prawdopodobnie będzie miała większą pojemność akumulatorów niż elktrownie wodne “Snowy 2.0” – to dużo zmagazynowanej energii na kołach, która jest zaparkowana przez około 95 procent czasu”.

W Kalifornii wprowadzono ustawę wymagającą, aby do 2027 r. wszystkie pojazdy elektryczne miały ładowanie „dwukierunkowe”. GM właśnie ogłosił, że do 2026 r. będzie to standard w jednej z serii samochodów elektrycznych. Tesla planuje wprowadzić ładowanie dwukierunkowe do 2025 r., chociaż Elon Musk nie nie jest tym zachwycony i stwierdza, że to „niewygodne”.

Australia Południowa już prowadzi próbę, w ramach której właściciele prywatnych samochodów elektrycznych będą przesyłać energię z baterii z powrotem do własnych domów.

Oszczędności są wymienione „na dekadę” — jest tak źle:

Z raportu wynika, że największe oszczędności mogliby odblokować kierowcy w Australii Południowej i NSW, podczas gdy kierowcy w Queensland i ACT mieliby dostęp do mniejszych zniżek przekraczających 1000 USD w ciągu dekady.

“Wielka zniżka” w wysokości 100 dolarów rocznie dla ludzi w Queensland lub ACT za szybszą dewaluację aktywów (pojazdów elektrycznych), które kosztują od 60 000 do 100 000 dolarów? Może to skrócić żywotność samochodu o rok lub dwa i zwiększyć ryzyko pożaru domu, ale poza tym to „świetny pomysł”.

To częściowo wyjaśnia dążenie do masowego, wymuszonego upowszechnienia pojazdów elektrycznych — są one dużym wsparciem dla sieci energii odnawialnej. Oczywiście nie chodzi o „uratowanie nas przed zmianami klimatycznymi”, ponieważ nikt nie jest nawet pewien, czy pojazdy elektryczne zmniejszą emisje (a emisje i tak są korzystne – przynamniej dla roślin). To, co umożliwią pojazdy elektryczne (oprócz śledzenia, szpiegowania, sabotażu i zdalnego sterowania), to większa stabilność delikatnych sieci obciążonych zbyt dużą liczbą elektrowni wiatrowych i słonecznych. Ale jaki to ma sens, gdy sieci muszą dodać generację, aby naładować pojazdy elektryczne?

Australijski raport ARENA przyznaje, że nie jest to opłacalne nawet przy wysokich cenach z zeszłego roku:

W badaniu REVS wykorzystano 51 samochodów Nissan Leaf w Canberze w celu zbadania opłacalności wykorzystania akumulatorów samochodowych w celu poprawy „stabilności energetycznej” sieci. Nadzorujący ten eksperyment, doszli jednak do wniosku, że nie było to jeszcze tego warte, a szkoda, ponieważ samo testowanie kosztowało 2,7 miliona dolarów.

„Dzisiaj V2G ma trudne warunki ekonomiczne. Ale w niektórych niszowych przypadkach, gdy pojazdy są podłączone do prądu przez dłuższy czas, V2G może wkrótce stać się ekonomiczne. W większości przypadków chodzi o to by ceny ładowarek stały się tańsze, zanim V2G stanie się opłacalny”.

Oczywiście, jeśli skorumpowane zarządzanie siecią sprawi, że ceny energii elektrycznej będą wystarczająco wysokie, prędzej czy później „sensowne” będzie użycie samochodu jako stabilizatora sieci, aby zaoszczędzić kilka dolarów. Muszą tylko jeszcze bardziej rozregulować rynek sieci energetycznej, aby rozładowanie EV stało się „atrakcyjne” dla użytkownika.

Według porównanie na jaskrawym przkładzie przez Stephena Greena – Wyobraź sobie, że rząd chciałby opróżnić twój zbiornik paliwa?

Idziesz na stację benzynową, aby uzupełnić bak przed długą podróżą. Nie wiesz, że na stacji benzynowej jest trochę mało paliwa, ponieważ kierownik zapomniał zadzwonić do centrali Shell i zamówić cysternę do tankowania. Kiedy włożysz pompę paliwa z boku samochodu, inteligentna pompa zauważy, że masz więcej niż połowę baku. Więc zamiast pompować benzynę do twojego samochodu, stacja benzynowa wysysa z niego galon. Tylko po to, żeby ustabilizować zasilanie stacji benzynowej, rozumiesz?

W zależności od tego, jak bardzo właściciele domów kontrolują swoją „inteligentną” ładowarkę i jak agresywne są rządy z „zachętami”, można zadać pytanie „kto jest właścicielem baterii”? Podobnie jak panele słoneczne na dachach i klimatyzatory kontrolowane przez agencje rządowe, więcej tego, co myśleliśmy, że posiadamy, jest tak naprawdę wynajmowane od „państwa”.

Wkrótce nie będziemy posiadali niczego….

Joanne Nova – NEWS

Loading

NewsEdit

Author: NewsEdit