To już drugi raz, kiedy grupy aktywistów odmówiły Siergiejowi Andriejewowi złożenia kwiatów poległym sowieckim bojcom w Dzień Zwycięstwa Rosji.
Grupa proukraińskich działaczy w Polsce odmówiła ambasadorowi Rosji Siergiejowi Andriejewowi złożenia kwiatów na sowieckim cmentarzu wojskowym w Warszawie z okazji Dnia Zwycięstwa, święta upamiętniającego zwycięstwo Związku Sowieckiego nad Niemcami w 1945 roku.
Nagrania krążące we wtorek w mediach społecznościowych pokazały, że Andriejew wdał się w bójkę z kilkudziesięcioma działaczami z proukraińskiej organizacji Euromaiden, którzy zablokowali drogę ambasadorowi, skandowali „Rasiści” i wzywali go do opuszczenia Polski.
Grupa aktywistów zbudowała także wystawę sztuki upamiętniającą ukraińskich cywilów zamordowanych przez rosyjskich najeźdźców, obejmującą setki ukraińskich flag, prowizoryczne groby dla ukraińskich dzieci zabitych w konflikcie oraz modele budynków mieszkalnych zniszczonych przez rosyjskie ataki.
Rosyjski ambasador poinformował polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych o swoim zamiarze złożenia kwiatów na cmentarzu w zeszłym miesiącu i wezwał polskie władze do ochrony w oczekiwaniu na powtórkę z zeszłego roku, kiedy Andriejew został zaatakowany przez demonstrantów, którzy oblali go czerwoną farbą.
W oświadczeniu przed Dniem Zwycięstwa rosyjska ambasada powiedziała, że ambasador „oczekuje, że odpowiednie polskie władze zapewnią odpowiedni porządek publiczny podczas uroczystości”.
„Jak widać, mamy do czynienia z oczywistym zakłóceniem porządku publicznego” – powiedział we wtorek Andriejew. „Niestety po raz drugi nie udało nam się złożyć wieńców pod pomnikiem żołnierzy radzieckich poległych tu w walce z faszyzmem”.
Wiktoria Pogrebniak, rzeczniczka Euromaiden, wyjaśniła, że akcja protestacyjna miała „pokazać konsekwencje rosyjskiej wojny z Ukrainą”.
„Oczywiście będą starali się pokazać, że nadal walczą z faszyzmem. W rzeczywistości to oni rozpoczęli od nowa faszyzm, którzy nadali mu inną nazwę.
„Oczywiście nie możemy niczego żądać. Możemy tylko zapytać. Ale naszą prośbą jest, aby rosyjscy dyplomaci zostali wyrzucenie z Polski, odesłani z cywilizowanego świata, bo już tu nie należą” – dodała Pogrebniak.
Taki pogląd podzielał Krzysztof Sobolewski, poseł rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), który we wtorek przed awanturą powiedział Polskiemu Radiu, że jeśli ambasador Rosji ponownie spróbuje w tym roku sprowokować polskich obywateli, próbując położyć kwiaty, powinien być usunięty z kraju.
„Rosjanie nas nie wyzwolili, ale jedną okupację zastąpili drugą. Jeśli (Andriejew) zdecyduje się powtórzyć swoje działania z zeszłego roku, to mam nadzieję, że Polska zareaguje w sposób stanowczy i zdecydowany” – powiedział słuchaczom.
Zapytany, czy Polska powinna wydalić rosyjskiego ambasadora, jeśli we wtorek pojawi się na cmentarzu, Sobolewski powiedział: „Moim zdaniem tak”.
![]()