Kandydatka na burmistrza londyńskiej dzielnicy wygrała znaczną wypłatę po tym, jak została zwolniona przez swojego pracodawcę za wyrażenie jej chrześcijańskich poglądów w swoim manifeście wyborczym.
Maureen Martin (na zdjęciu u góry) w walce ze swoim pracodawcą w spółdzielni mieszkaniowej, L&Q, była wspierana przez Chrześcijańskie Centrum Prawne.
Jej szef, Andrew Williams, powiedział: „Maureen jest odważną kobietą traktowaną przerażająco za to, że ma odwagę wyznać, że wierzy, że małżeństwo między mężczyzną a kobietą jest najlepsze dla dzieci i naszego społeczeństwa.
„Za mówienie o pozytywnej wizji życia i małżeństwa jako budulca dobra naszego społeczeństwa została uciszona i usunięta z platformy politycznej za odważne mówienie o swojej wierze w Jezusa.„ Nigdy nie widzieliśmy takiego przypadku który wysłał miażdżącą wiadomość do każdego, kto wierzy w chrześcijańskie małżeństwo i pragnie wyrazić te przekonania w pracy lub na urzędzie publicznym”.
Centrum poinformowało, że Martin została zwolniona za „rażące wykroczenie” po skargach dotyczących rzekomej „mowy nienawiści”.
Ugoda, nie w pełni ujawniona, została zawarta po uwzględnieniu utraty zarobków, zranienia jej uczuć i nie tylko.
„Uważa się, że jest to pierwszy tego rodzaju przypadek, w którym kandydatka polityczna została zwolniona przez swojego pracodawcę za przyznanie sie do przekonań chrześcijańskich, w kandydaturze wyborcze nie związanej z miejscem pracy” – poinformowało centrum.
Martin jest wyświęconą duchowną i przewodniczącą Chrześcijańskiego Sojuszu Ludzi. Pracowała jako zarządca mieszkań przez 13 lat, bez skazy na swoim koncie.
Jako kandydatka przedstawiła swoje stanowisko w różnych kwestiach, w tym w kwestii małżeństwa, gdzie powiedziała: „Małżeństwo: zobowiązuję się przełamać polityczną poprawność i po prostu stwierdzić prawdę, że naturalne małżeństwo między mężczyzną a kobietą jest podstawowym budulcem dla pomyślnego społeczeństwa i najbezpieczniejszego środowiska do wychowywania dzieci”.
Ci, którzy nie zgadzali się z jej biblijnym punktem widzenia, następnie „prześladowali” ją w mediach społecznościowych, składali anonimowe skargi i twierdzili, że jest zaangażowana w „mowę nienawiści”.
W koncowym efekcie pracodawca zwolnił ją z pracy.
Pani Martin pozwała pracodawcę za dyskryminację, nękanie, dyskryminację pośrednią i niesprawiedliwe zwolnienie.
Jej prawnicy argumentowali, że jej zwolnienie stanowiło naruszenie jej prawa do wypowiedzi politycznych zgodnie z artykułami 9 i 10 EKPC oraz że jej zwolnienie było „poza zakresem rozsądnych reakcji” we wszystkich okolicznościach sprawy, poinformowało centrum.
Martin powiedziała: „Wiem, że Bóg przeprowadził mnie przez tę sytuację i nie mogę bardziej podkreślić, jak ważne jest, aby chrześcijanie zajęli mocne stanowisko, gdy są dyskryminowani”.
![]()