Oczywiście wszystko to w wymyślonej walce ze zmianami klimatycznymi wywoływanymi między innymi przez hodowlę zwierząt przez rolnków. Zjadanie owadów, w umysłach magów inzynierii społecznej, pomoże zatrzymać “ocieplanie klimatyczne”.
Unia Europejska dała zielone światło na wykorzystanie dwóch kolejnych gatunków owadów jako pokarmu dla ludzi.
Od wtorku sproszkowana forma Acheta domesticus – lepiej znana jako świerszcz domowy – otrzyma zielone światło do spożycia przez ludzi w Unii Europejskiej, potwierdzają dokumenty organizacji.
Wkrótce ma nastąpić też dopuszczenie do sprzedaży i spożycia formy larwalnej Alphitobius diaperionus — znanej również jako mącznik młynarek — która otrzyma zielone światło do spożycia przez ludzi w postaci zamrożonej, pasty, suszu i proszku w ramach Unii Europejskiej jeszcze w tym tygodniu.
Nowe produkty na bazie owadów przeznaczone do spożycia przez ludzi stanowią najnowszy krok Unii Europejskiej w kierunku normalizacji spożycia owadów poprzez ustawodawstwo, przy czym w ostatnich latach wiele “grubych ryb” z różnych organizacji promuje owady jako artykuł spożywczy zarówno ze względów ekonomicznych, jak i środowiskowych.
W komunikacie prasowym potwierdzającym zatwierdzenie produktów z owadów UE podkreśla, że chociaż „konsumenci decydują, czy chcą jeść owady, czy nie”, żywność na bazie owadów może służyć jako „alternatywne źródło białka” , przy czym blok chętnie podkreśla, że wiele robaków jest już zjadanych w innych częściach świata.
Związek podkreśla również, że oba zatwierdzone produkty „są bezpieczne w ramach zastosowań i poziomów użytkowania” oraz „nie stanowią żadnego zagrożenia dla zdrowia ludzkiego”, o ile są produkowane i spożywane zgodnie z zaleceniami bloku.
„Bezpieczeństwo żywności jest dla komisji najwyższym priorytetem”, informuje Der Spiegel rzecznik Komisji Europejskiej w związku z decuzja zatwierdzającą.

Globalne elity od kilku lat pragną odsunąć zachodnie populacje od jedzenia mięsa, a temat ten ponownie zwrócił uwagę na dorocznej konferencji Światowego Forum Ekonomicznego w Davos na początku tego miesiąca.
„Jeśli miliard ludzi przestanie jeść mięso, powiadam wam, ma to duży wpływ” – zauważył Jim Hagemann Snabe, prezes niemieckiego producenta Siemens, podczas panelu poświęconego zmianom klimatycznym na konferencji.
„Przewiduję, że w przyszłości będziemy mieli białka nie pochodzące z mięsa, prawdopodobnie będą smakować jeszcze lepiej” – kontynuował. „Będą bezemisyjne i znacznie zdrowsze niż jedzenie, które jemy dzisiaj, to jest misja, którą musimy wykonać”.
Wiele instytucji krajowych przyłączyło się do tego odejścia od mięsa, a szkoły w Holandii posunęły się nawet do tego, że w zeszłym roku karmiły dzieci mącznikami w nadziei, że otworzą je na alternatywne źródło białka.
Jednak taki nacisk nie wydaje się odpowiadać gustom wszystkich zaangażowanych, a wielu z elitarnych kręgów globalistycznych najwyraźniej chce trzymać się własnych nawyków związanych z jedzeniem mięsa, pomimo próby odsunięcia pracowników o średnich dochodach od tego rodzaju żywności.
Na przykład wysokiej klasy posiłki zawierające wołowinę, kurczaka i łososia były serwowane podczas konferencji klimatycznej ONZ COP27 w Egipcie w zeszłym roku, pomimo faktu, że organ międzynarodowy naciska na przejście na alternatywne źródła białka.
„Analogi mięsa, takie jak imitacja mięsa (z produktów roślinnych), sztucznie produkowane mięso i owady, mogą pomóc w przejściu na zdrowszą i zrównoważoną dietę” – czytamy w raporcie opublikowanym przez ONZ w 2018 roku.
European Commission – Food Safety
![]()
Lepiej nie kupować żadnych przetworów z Niemiec, szczególnie tych produkowanych na Europe Środkową…może sobie jeszcze nie będą serwowali robaków, ale wiadomo klient w Europie Wschodniej jest mniej wymagający.
Ciekawe czy robaki mogą być koszer?