Według doniesień polski rząd ma w najbliższych dniach ogłosić, że amerykańska firma Westinghouse zbuduje pierwszą elektrownię jądrową w Polsce. Jednak ze względów politycznych zostanie osiągnięty kompromis, dzięki któremu Westinghouse będzie mógł zbudować tylko pierwszą elektrownię jądrową, pozostawiając drzwi otwarte dla innych dostawców.
Oczekuje się, że takie rozwiązanie doprowadzi do opóźnień w realizacji projektu, ponieważ Komisja Europejska najprawdopodobniej zablokuje na żądanie Niemiec zamiar Polski dopuszczenia do budowy pierwszej elektrowni jądrowej. Czesi uniknęli wpadnięcia w taką pułapkę.
Polski rząd znalazł się pod presją rządu amerykańskiego, który pchnął sprawę Westinghouse i wyznaczył Polsce 30-dniowy termin, mimo że polsko-amerykańska umowa energetyki jądrowej nie określa terminów postępowania. Presja w USA była niezwykle silna.

Premier Polski Mateusz Morawiecki w sierpniu podjął próbę resetu w stosunkach z Francją. Jednym z powodów tego resetu była pomoc Francji w przeciwdziałaniu niemieckiemu sprzeciwowi wobec polskiej energetyki jądrowej. Francja ma również aspiracje do udziału w budowie atomu w Polsce.
Według portalu „W zielonej czerwonej” rząd zdecydował się na „słaby kompromis”, który według portalu doprowadzi do opóźnienia całego projektu jądrowego w Polsce. Decyzja o przyznaniu Westinghouse prawa do budowy pierwszej elektrowni jądrowej została podjęta tylko po to, by rozwiać francuskie obawy i przekonać ich, by nie lobbowali w Komisji Europejskiej, by zablokowała proces bez przetargu, który Polska ma zamiar wybrać.
Jednak Francuzi mają kilka mocnych kart, którymi mogą grać. Polska, za poprzedniego cara energetycznego Piotra Naimskiego, faworyzowała Amerykanów faktyczną umową na szczeblu państwowym, czego być może chciały także francuski EDF i koreański KHNP. Cały proces faworyzował Amerykanów, ponieważ jako jedyni byli w stanie przygotować szczegółową ofertę, ponieważ mieli pełną informację o wymaganych parametrach na bazie reaktora AP-1000, czyli technologii stosowanej przez Westinghouse.
Zgodnie z prawem europejskim, aby proces był wolny od wymogów przetargu publicznego, państwo członkowskie musi udowodnić, że istnieje tylko jedna potencjalna oferta spełniająca pożądane kryteria lub że inwestycja jest kontynuacją wymagającą tej samej technologii. Nie wydaje się, żeby Polska spełniała te kryteria. Czesi faktycznie zorganizowali przetarg, a jego zakres zadań był negocjowany z Komisją.
Polski rząd zdaje sobie sprawę, że wybór, którego zamierza dokonać, prawdopodobnie doprowadzi do zablokowania projektu przez Komisję. Niemcy już lobbują we Francji, by zablokowała polski program energetyki jądrowej. Jednak Francja wciąż liczy na to, że Polska zdecyduje się na mieszanie technologii i dopuszczenie jej do programu.
Niebezpieczeństwo dla Polski polega na tym, że Francuzi mogą poczuć się oszukani tak samo, jak zawiedli się odwołaniem polskiego przetargu na zakup francuskich śmigłowców Caracal. Jeśli połączą siły z Berlinem, rezultatem może być poważne opóźnienie docelowej daty uruchomienia w 2033 r. pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce i polityczna porażka rządzącego Prawa i Sprawiedliwości (PiS) na kilka miesięcy przed ponownymi wyborami.
![]()