Inwazja Putina na Ukrainę nie tylko przyniosła odwrotny skutek poprzez ponowne ożywienie i wzmocnienie NATO, ale ostatecznie może kosztować Moskwę dostęp do Morza Bałtyckiego – ważnego szlaku dostaw między Petersburgiem a rosyjską enklawą Kaliningradu.
Jest on bowiem wciśnięta między członków NATO, Polskę i Litwę, przy czym ta ostatnia blokuje Rosji jak dotychczas dostęp szlaku lądowego.

Ale ekspert od spraw morskich, potęgi morskiej i bezpieczeństwa morskiego mówi, że implikacje morskie mogą kosztować Moskwę znacznie więcej.
„Wojna znajduje się w strategicznym punkcie zwrotnym” – powiedział ekspert morski dr Basil Germond.
„Z jednej strony przekroczyła ona barierę krótkiej wojny, a komentatorzy mówią teraz o ryzyku zmęczenia wojną na Zachodzie i ryzyku, że poparcie dla Ukrainy zacznie się zmniejszać.
„Ale jest inna zmiana, która się w tej chwili dzieje, bardzo ważna, ale mniej dostrzegalna, to fakt, że nasila się morski wymiar wojny.
„To nie tylko wojna między dwoma mocarstwami kontynentalnymi – Ukrainą i Rosją – to opozycja między reżimem Putina a Zachodem – a Zachód to koalicja narodów morskich”.
Dr Germond dodał: „Historia pokazała, że kiedy wojna staje się wojną długą, jest znacznie bardziej prawdopodobne, że wygra koalicja narodów morskich, a nie mocarstwa kontynentalne, takie jak Rosja, która nie jest w stanie przeciwstawić się w dłuższej perspektywie strategicznym efektom sił morskich”.
![]()