Białoruski władca Aleksander Łukaszenko zareagował na stacjonowanie 10 tysięcy polskich żołnierzy na granicy z Białorusia obwiniając Amerykanów za niszczenie stosunków polsko-białoruskich i powiedział, że chce naprawić stosunki swojego kraju z Polską.
Według białoruskiej agencji prasowej Biełta Łukaszenka polecił swojemu premierowi nawiązać kontakt z Polską.
Rozumie się, że białoruski dyktator nie chce, aby jego kraj porzucił stosunki z sąsiednimi państwami UE i wyraził chęć natychmiastowego przywrócenia połączeń lotniczych z zachodnimi liniami lotniczymi.
Większość linii lotniczych zaprzestała lotów na Białoruś po incydencie, w którym samolot linii Ryanair lecący do Wilna został zmuszony do lądowania na Białorusi i aresztowano dwóch jego pasażerów. Zachód zareagował sankcjami i unikaniem białoruskiej przestrzeni powietrznej.
Łukaszenka przyznał, że Białoruś jest ekonomicznie uzależniona od współpracy z Rosją i Chinami. Zaznaczył jednak, że „nie wolno nam zapominać o zaawansowanym technologicznie Zachodzie” i że nie chce tracić kontaktu z UE.
Białoruski władca zrzucił winę za pogorszenie stosunków z Polską na Stany Zjednoczone. „Amerykanie wykorzystują Polaków. Ale Polacy to nasi ludzie, to Słowianie i nie są głupi. Musimy uzbroić się w cierpliwość i być gotowi do współpracy” – powiedział po spotkaniu z premierem Białorusi Romanem Gołowczenko.
Łukaszenka przyznał, że jest zaniepokojony gromadzeniem się polskich żołnierzy na granicy, ale przypisuje to polskiemu prężenie muskułów przed wyborami, które odbędą się w tym roku, w październiku.
![]()