Analitycy twierdzą, że obrona powietrzna Kremla będzie cierpieć „koszmar życia” po zniszczeniu magazynu wojskowego na tyłach.

Pociski manewrujące Shadow zostały po raz pierwszy wystrzelone przez siły ukraińskie, uderzając w rosyjskie magazyny zaopatrzenia znajdujące się prawie 130 kilometrów za linią frontu.
Ataki rakietowe w piątek i sobotę zniszczyły fabrykę w Ługańsku, wykorzystywaną przez rosyjską armię jako magazyn sprzętu wojskowego.
Miasto Ługańsk zostało uznane przez siły rosyjskie za znajdujące się poza zasięgiem ukraińskiej siły ognia.
Używali go jako centrum zaopatrzenia, w którym żołnierze mogli odpocząć i zregenerować się, oraz gościć odwiedzających rosyjskich dygnitarzy, którzy nie chcieli zbytnio zbliżać się do lini ognia.
Filmy pokazywały gigantyczną kulę ognia i gęsty, czarny dym kłębiący się w niebo, a zdjęcia opublikowane przez rosyjskie media pokazywały rzekomy fragment rakiety z napisem „Storm Shadow”.
Prorosyjscy urzędnicy z obwodu ługańskiego potwierdzili atak i poinformowali, że jedna osoba została ranna.
Pociski Storm Shadow, które są wystrzeliwane z powietrza, mają dużą wybuchową głowicę, zaprojektowaną specjalnie do niszczenia utwardzonych, a nawet podziemnych celów.
Analitycy stwierdzili, że w atakach wystrzelono również co najmniej jeden amerykański pocisk-wabik MALD, który nie ma wybuchowej głowicy, ale wykorzystuje wyrafinowaną elektronikę do odwracania uwagi systemów obrony przeciwrakietowej.
„To będzie żywy koszmar dla rosyjskiej obrony powietrznej. Podejrzewam, że w niedalekiej przyszłości będziemy świadkami eksplozji kilku ważnych obiektów” – powiedział Oliver Alexander, analityk obrony i bezpieczeństwa.
Ministerstwo Obrony ogłosiło dopiero w czwartek, że zgodziło się przekazać Ukrainie nieujawnioną liczbę pocisków Storm Shadow, których zasięg znacznie przewyższa dostarczaną przez USA artylerię rakietową Himars, która odegrała kluczową rolę w odparciu sił rosyjskich.
![]()