W rozmowie z amerykańskimi mediami generał generał Rajmund Andrzejczak stwierdził, że wynika to częściowo z sytuacji strategicznej i położenia geograficznego Polski, ale także dlatego, że Polska dużo inwestuje w swój potencjał obronny.
Znaczenie Ukrainy dla Polski i porządku światowego jest nie do przecenienia, dlatego Polska pomogła w przyjęciu uchodźców i niosła tak potrzebną pomoc wojskową i humanitarną.
Zapytany, jak ocenia stan wojny, generał powiedział, że „wchodzi w krytyczną fazę, w której Ukraina musi zdobyć przewagę”, a obecną sytuację nazwał „niebezpieczną i dramatyczną”.
Andrzejczak nie sądził, że Rosja ustąpi mimo dużej liczby ofiar. Dzieje się tak dlatego, że rosyjska tradycja wojskowa różni się od tradycji zachodnich, a jej tolerancja ofiar jest znacznie wyższa.
Zapytany o wiodącą rolę Polski w forsowaniu dostawy czołgów na Ukrainę, generał powiedział, że od samego początku Polska była gotowa wysłać nie dziesiątki, ale setki swoich starych czołgów, ale teraz Ukraina potrzebuje nowoczesnego zachodniego sprzętu.
Dlatego Polska przodowała w budowaniu koalicji krajów gotowych udzielić takiej pomocy – podsumował Andrzejczak.
Rządzący w Polsce rząd konserwatywny od dawna był najbardziej zagorzałym zwolennikiem poparcia dla Ukrainy, zgadzając się na wysłanie czołgów i uzbrojenia na długo przed tym, zanim czołowi przywódcy zachodni dali zielone światło dla tego posunięcia. Rząd zalegalizował wstąpienie Polaków do armii ukraińskiej i regularnie naciska na większą pomoc ze strony zachodnich przywódców, którzy często początkowo byli temu niechętni.
Polscy przywódcy również nie stronili od wydawania środków na obronę kraju.
W zeszłym miesiącu premier Mateusz Morawiecki ujawnił, że Polska wyda w tym roku 4 proc. swojego PKB na obronę, stając się największym płatnikiem w NATO w stosunku do swojej gospodarki.
Może to wynikać z faktu, że trzy czwarte Polaków uważa, że wojna na sąsiedniej Ukrainie zagraża bezpieczeństwu Polski.
![]()