Głosy “rozsądku” w sprawie wojny na Ukrainie stają się coraz bardziej słyszalne. Nie należy zapominać jednak, że są to głosy, które nawołują do przywrócenia status quo z “przed” wojny na Ukrainie i kontynuowania biznesu z Rosją, tak jak gdyby nic się nie stało.
W zeszłym tygodniu pojawiły się apele do Ukrainy, by oddała część terytorium Rosji i uzyskała szybki pokój. Zaczęło się od prezydenta Francji Emmanuela Macrona, a następnie kontynuowało w artykule w New York Times „Wojna na Ukrainie się komplikuje, a Ameryka nie jest Gotowa”, opublikowanym 19 maja, a skończyło na na opinii Henry Kissingera przemawiającego w Davos.
Wszystkie te argumenty opierają się na obłudnym założeniu, że Ukraina prawdopodobnie przegra wojnę, więc lepiej ograniczyć straty, aby ratować życie. Kissinger przekonywał dalej, że im dłużej trwają walki, tym większe jest prawdopodobieństwo, że przerodzą się one w wojnę powszechną, i przyjął długofalowy pogląd, że ponieważ Rosja jest główną potęgą europejską, reszta Europy musi w końcu znaleźć kompromis i żyć ze swoim wielkim sąsiadem, ponieważ nowej zimnej wojny należy unikać za wszelką cenę. Lobby biznesowe (zwłaszcza Niemcy i Włosi) są bardzo przychylne temu poglądowi. Ot takie bardziej nowoczesne Monachium.
Z drugiej strony debaty jest to, że Ukraina nie tyle „nadmiernie optymistycznie” ocenia swoje szanse na wygraną, tylko że nie ma innego wyjścia.
„Wygranie przez Ukrainę wojny z Rosją nie jest „nierealistyczne”, ani nawet „[nie]prawdopodobne”. Jeśli chcemy, aby świat był podobny do tego, jakim go znamy, to jedyną opcją jest wygrana Ukrainy” – wypowiedziała się redakcja w mediach „ Niezależny Kijów”.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen również wygłosiła przemówienie w Davos i wyraźnie podziela tę opinię: „Cały nasz światopogląd jest kwestionowany”. Ma oczywiście rację, więc jeśli naprawdę chcemy zbudować nowy porządek świata oparty na wartościach, ważne jest, aby Rosja została pokonana.
W zasadzie sprowadza się do przeciągania liny pomiędzy tymi, którzy reprezentują mentalność “imperialną” czyli zachowania status quo pomiędzy wielkimi mocarstwami według starego podziału a tymi (również o mentalności imperialnej), którzy chcą podział ten zmienić.
Powiązane jest to również z wielkimi pieniędzmi. Z jednej strony, tej reprezentowanej przez Kissingera i New York Times stoją ‘nieśmiałe” grupy reprezentujące interesy “węglowodorowe” a zdrugiej reprezentowanej przez otoczenie administracji Bidena i redakcją “Niezależny Kijów) stoją interesy biznesu powiązanego z energia nuklearną.
Z punktu widzenie polskiej racji stanu- korzystniejsze jest stawianie na tego drugiego konia.
![]()