W obliczu ponownego wzrostu inflacji w Polsce pod rządami nowego lewicowo-liberalnego rządu konserwatyści przechodzą do ofensywy. Jarosław Sachajko, niezależny poseł wybrany z ramienia konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), powiedział w wywiadzie, że przewidywał wzrost inflacji, ale jest zaskoczony, jak szybko to nastąpiło.
„Naprawdę trzeba trochę pracy, żeby tak szybko zrujnować gospodarkę, gospodarkę, która do niedawna była dynamiczna i wszystkie wskaźniki zmierzały we właściwym kierunku” – powiedział DoRzeczy.pl.
Według opublikowanych we wtorek wstępnych danych GUS, inflacja w Polsce w kwietniu 2024 r. wzrosła o 2,4, a w ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 1%,
Rząd Tuska argumentował, że deficyt budżetowy poprzedniego rządu PiS był zbyt wysoki; jednakże obecny lewicowo-liberalny rząd po prostu ją zwiększył, wmawiając wszystkim, że nie ma pieniędzy na nic. W rezultacie rząd „sięga coraz głębiej do naszych kieszeni” – mówi Sochajko, powołując się na podwyższenie podatku VAT na żywność, zniesienie kontroli cen energii i wody oraz podniesienie cen paliw.
W rezultacie inflacja obecnie szybko rośnie.
Opozycyjny konserwatywny poseł argumentuje również, że rząd zachowuje się nieodpowiedzialnie w stosunku do tak dużej liczby ministrów i ich zastępców po zaledwie czterech miesiącach prób przedostania się do Brukseli i kandydowania w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Praktyki te nie budują zaufania biznesowego. Co więcej, sam premier, który obiecał, że zostanie wysłuchany w Brukseli, „po prostu wykonuje wszystkie polecenia Brukseli”, nie stając w obronie Polski – przekonywał Sachajko.
![]()