Największy projekt transportowy w Polsce, rozpoczęty za rządów konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), jest obecnie zagrożony. Zwolennicy kontynuacji inicjatywy PiS polegającej na budowie głównego węzła komunikacyjnego obejmującego lotnisko i węzeł kolejowy pod Warszawą są zaniepokojeni wiadomością, że nowe kierownictwo spółki odpowiedzialnej za inwestycję planuje wykreślić z inwestycji kolejowy element.
Będąc w opozycji, partia premiera Donalda Tuska kwestionowała potrzebę projektu CPK i sygnalizowała jego rezygnację. Jednak w miarę zbliżania się wyborów partia zmieniła stanowisko i nalegała na kompleksową kontrolę projektu przed dalszym rozwojem. Mimo to wszystkie cztery próby wszczęcia audytów zewnętrznych zakończyły się niepowodzeniem, co doprowadziło do obecnej sytuacji, w której toczy się jedynie audyt wewnętrzny.
Obecny, nowy zarząd sygnalizuje, że postrzega planowany węzeł przesiadkowy przy lotnisku i budowę linii kolei dużych prędkości (2 tys. km torów) jako „wizję jednego człowieka, która niekoniecznie jest właściwa”. Stwierdzono również, że skoro do 2030 r. nie przewidziano budowy kolei i że jest mnóstwo czasu na przegląd projektu, który opierałby się na ocenie ekonomiczno-demograficznej wykonalności każdej planowanej linii kolejowej.
Wywołało to protesty grup agitacyjnych na rzecz projektu, których lider Maciej Wilk nazwał stanowisko nowego kierownictwa „sabotażem”, dodając, że Polska nie ma czasu do stracenia, pozwalając, by szanse rozwojowe przeminęły. „Polacy chcą żyć w normalnym, nowoczesnym kraju, a nie na prowincjonalnych peryferiach jak w latach 80.” – napisał w X.
https://twitter.com/MacVVilk/status/1782642486675947688
![]()