Siedmiu pracowników organizacji humanitarnych na nadmorskiej drodze w środkowej Gazie w poniedziałek wieczorem nie zginęło z powodu jedego omyłkowo wystrzelonego pocisku, ale prez trzy precyzyjnie wycelowane rakiety.
Według anonimowych izraelskich źródeł bezpieczeństwa, które poinformowały lokalne media, rakiety zostały kolejno wystrzelone z drona Hermes 450 wyposażonego w zaawansowane celowniki nocne, które były celowo skierowane w trzy wyraźnie oznakowane pojazdy humanitarnych organizacji.
Chociaż piloci dronów mieli zarówno uprawnienia, jak i środki techniczne, aby nawet w ostatniej ostatniej chwili zawrócić pociski z obranych celów, to zdecydowali się tego nie robić.
To była rzeź. Według doniesień, gdy pierwszy pojazd został uderzony, kilku pracowników humanitarnych wydostało się z niego i wsiadło do pozostałych samochodów.
Wezwano służby ratunkowe i władze izraelskie, które wcześniej wyraziły zgodę na misję, ale bezskutecznie.
Gdy dwa pozostałe pojazdy kontynuowały podróż Al Rashid Road na południe, jeden z nich został trafiony pociskiem, który przeszył plakietkę humanitarną na dachu.
Trzeci pojazd przejechał kolejne półtora kilometra, zanim również został trafiony. O świcie we wtorek rano pozostała z niego tylko poskręcana, poczerniała bryła metalu.
Izraelskie Siły Obronne (IDF) oświadczyły we wtorek podczas nieoficjalnych odpraw dla izraelskiej prasy, że obrały za cel „uzbrojonego” agenta Hamasu, który rzekomo miał znajdowac się w konwoju humanitarnym.
Prawnik wojskowy, oficer wywiadu i starszy dowódca musieli zatwierdzić atak, zgodnie ze standardowym protokołem obsługi dronów IDF.
Jednak nawet w mało prawdopodobnym przypadku, gdyby pozasądowe zabójstwo siedmiu pracowników organizacji humanitarnych można było usprawiedliwić obecnością jednego podejrzanego o terroryzm, później okazało się, że w ogóle nie podróżował on w konwoju.
„Według źródeł obrony ten uzbrojony mężczyzna nie opuścił magazynu” – podała izraelska gazeta Haaretz. „Samochody podróżowały trasą wcześniej zatwierdzoną i skoordynowaną z IDF.”
Szokiem jest także fakt, że IDF uderzył w World Central Kitchen (WCK), jedną z niewielu grup humanitarnych, które Izrael nie traktuje jako organizacji podejrzanej o sprzyjanie Hamasowi.
Grupa, która działa w ponad 20 krajach na całym świecie, jest niezależna od Organizacji Narodów Zjednoczonych i jest postrzegana jako jedna z niewielu realnych alternatyw dla Agencji Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy i Robót (UNRWA), która według Izraela jest nieodwołalnie skompromitowany przez wspieranie Hamas.
Szef kuchni Jose Andres, który założył WCK w 2010 roku, wysyłając kucharzy i żywność na Haiti po trzęsieniu ziemi, powiedział, że ma złamane serce.
„Izraelski rząd musi zaprzestać tego masowego zabijania” – powiedział w X. „Musi zaprzestać ograniczania pomocy humanitarnej, przestać zabijać cywilów i pracowników organizacji humanitarnych oraz przestać używać żywności jako broni”.
![]()
Zabòjstwo z premedyracją aby odstraszyć jakkiekolwiek interwencje. I pewnie poskutkuje. Tzw media głòwnego nurtu ( czyt. żydowskie) pominą temat I koniec nikt nic nie wie.