Mieszkańcy w Walii borykają się z konsekwencjami wprowadzenia nowych ograniczeń prędkości do 32 km/h

Na jednej z najbardziej stromych dróg w dolinie Rhondda ruch uliczny odbywa się w ślimaczym tempie, a samochody wjeżdżają na prawie kilometrowe wzgórze, zwiększając obroty silników, a następnie hamują i czołgają się na drugą stronę.

Kierowcy tutaj nie zwalniają, aby podziwiać rozległe doliny dawnych kopalni węgla w Walii, ale robią, co w ich mocy, aby dostosować się do nowego krajowego ograniczenia prędkości do 20 mil na godzinę (mph) w miejscu, gdzie normalnie pojazdy musiałyby jechać znacznie szybciej .

Penrhys Road to jedna z setek stref ograniczenia prędkości do 20 mil na godzinę, kontrolowanych przez fotoradary, przy czym wszystkie wcześniej ograniczały się do 48 kilometrów na godzinę, które zostały wprowadzone w ramach „ogólnej” polityki, która spowodowała paraliżujące opóźnienia i może kosztować walijską gospodarkę 4,5 miliarda funtów – wynika z danych walijskiego rządu. analiza.

To tylko jeden przykład odwiedzany przez tę gazetę, spośród kilkudziesięciu, które miejscowi będą powoływać na dowód sugerujący, że zmiana ograniczenia prędkości jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem.

Darrell Ingram, który regularnie odwiedza swoją córkę mieszkającą przy Penrhys Road, twierdzi, że nowe ograniczenie prędkości jest „zbyt wolne” i „powoduje więcej spalin” z silników samochodów na ulicy.

Mówi, że używanie niższych biegów pod górę powoduje, że jego samochód pracuje ciężej. „Wrzucasz niższy bieg, a jadąc wolniej, powodujesz więcej zanieczyszczeń. Powinniśmy z tym walczyć.”

17 września krajowe ograniczenie prędkości zostało obniżone do 20 mil na godzinę i obowiązuje również na wszystkich drogach z ograniczeniami.

Niecałe 16 mil na północ od Cardiff, Upper Boat Interchange, główne rondo przy autostradzie A470, porusza się obecnie z prędkością 48 km/h mil na godzinę, mimo że wszystkie zjazdy z wyjątkiem jednego mają prędkość 62 km/h na godzinę.

Nowo wzniesione znaki prędkości zostały zamazane farbą w sprayu przez obywateli sprzeciwiających się kontrowersyjnemu planowi pierwszego ministra Marka Drakeforda dotyczącego ograniczenia prędkości do 20 (32 km/h) mil na godzinę.

Według lokalnego mechanika, który nie chciał ujawniać swojego nazwiska, tego rodzaju aktywizm oporu obywatelskiego, podobny do tego, jaki zaobserwowano w Londynie po rozszerzeniu strefy ultraniskiej emisji (Ulez), stał się w okolicy powszechny.

Walia może być pierwszym krajem w Wielkiej Brytanii, który wdroży ograniczenia w stylu Uleza dla pojazdów poza miastami i już przoduje w zmniejszaniu domyślnego krajowego ograniczenia prędkości, które w pozostałych częściach Wielkiej Brytanii wynosi 30 mil na godzinę.

Administracja laburzystów Marka Drakeforda chce pójść dalej i przyjąć uprawnienia umożliwiające utworzenie stref czystego powietrza na autostradzie M4, a także na setkach innych dróg, zgodnie z planami, które mają stać się prawem.

Kierowcy będą potencjalnie zmuszeni płacić nawet 8 funtów dziennie za jazdę w strefach, w których ustawodawstwo umożliwiłoby zdecentralizowanym ministrom ustalanie opłat drogowych, gdyby uznali, że zanieczyszczenie na danym obszarze jest zbyt wysokie.

Jak wynika z raportu dołączonego do projektu ustawy przedstawionego w marcu w Senedd, opłaty staną się egzekwowalne na drogach krajowych, a także lokalnych.

Nastąpiło to po tym, jak na innych drogach w Walii, na których nie obowiązuje zmiana przepisu wynosząca 20 mil na godzinę, w ostatnich latach zmniejszono ograniczenia prędkości.

Odcinek autostrady M4 łączącej Londyn z Cardiff i południową Walią przez Newport może zostać wybrany do pobierania opłat drogowych, jeśli obowiązujące od 2021 r. obniżone ograniczenie prędkości do 50 mil na godzinę (80 km/h) nie zmniejszy emisji dwutlenku węgla.

Inną proponowaną lokalizacją, w której można wnieść opłatę, jest autostrada A470 w pobliżu Pontypridd, na której również obowiązuje niższe ograniczenie prędkości do 50 mil na godzinę.

The Telegraph

Loading

NewsEdit

Author: NewsEdit