Tomasz Mencina to jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Za szkolnym kolegą prezydenta stolicy ciągnie się kilka niewyjaśnionych spraw, a aktualna dotyczy śmierci 16-letniej Magdy K. Proces trwa od 3 lat w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Żoliborza. Mimo tego Trzaskowski powołał mającego zarzuty karne Mencinę na swojego zastępcę.
Według TV Republika, Tomasz Mencina jest drugim najbliższym współpracownikiem Rafała Trzaskowskiego w ratuszu; panowie mieli chodzić razem do szkoły podstawowej, a jak podaje ratusz, Mencina “zarządza i koordynuje pracę następujących komórek organizacyjnych: Biura Infrastruktury, Biura Ładu Korporacyjnego i Biura Zarządzania Ruchem Drogowym, Biura Mienia Miasta i Skarbu Państwa, Biura Geodezji i Katastru”.
Najbardziej bulwersująca sprawa, w którą zamieszany jest Mencina, dotyczy tragicznej śmierci 16-letniej Magdy K., która zginęła w 2017 r., jadąc na rolkach po niedokończonej ścieżce na Bielanach. Ścieżka kończyła się nagle przed ulicą, gdzie dziewczynka wpadła pod samochód. Inwestycja była niezgodna z przepisami i niedokończona, mimo to została oddana do użytku.
W czasie wypadku burmistrzem dzielnicy był właśnie Mencina. Rodzina ofiary od kilku lat walczy o sprawiedliwość przed sądem, ale ratusz i Trzaskowski mieli ignorować ich prośby o spotkanie. Mencina miał nigdy nie przeprosić rodziców Magdy.
To nie pierwsza afera z udziałem zastępcy Trzaskowskiego. W 2009 roku Tomasz Mencina jako burmistrz Ursynowa miał odpowiadać za budowę hali sportowej Arena Ursynów. Miało wtedy dojść do poważnych zaniedbań, w wyniku których miasto straciło 74 mln zł.
Kierowany przez Mencinę zarząd odpowiadał za niegospodarność ogromnych rozmiarów. Na początku tego roku (2009 – red.) okazało się, że nie ma szans na egzekucję odszkodowania od Mostostalu Eksport, który realizował tę budowę. Za opóźnienie ukończenia hali widowiskowo-sportowej przy Pileckiego ta firma była winna miastu 74 mln zł z tytułu tzw. kar umownych. Miasto straciło więc 74 mln złotych, bo ursynowscy urzędnicy przegapili terminy i sprawa przedawniła się (…) sąd zasądził, że Mostostal ma zapłacić 120 mln zł miastu, ale miasto zdecydowało się na ugodę i ostatecznie zgodziło się na 7,1 mln zł
– twierdzi Telewizja Republika.