Trzy dni temu francuski Le Monde ujawnił “pewne” kulisy działania Niemiec odnośnie wyborów prezydenckich w Polsce.
Gdy w jednym z 27 państw członkowskich Unii Europejskiej odbywają się wybory krajowe, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen uważa, aby nigdy publicznie nie opowiadać się po żadnej ze stron. Jednak za kulisami wie, co zrobić, aby w razie potrzeby pomóc obozowi proeuropejskiemu (czyt. proniemieckiemu), zwłaszcza w obecnym okresie, gdy ruchy narodowe narastają w siłę.
W tym kontekście von der Leyen zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby ułatwić kampanię polskiemu premierowi Donaldowi Tuskowi, dla którego wybory prezydenckie, które odbyły się 18 maja i 1 czerwca, są kluczowe. Po odsunięciu partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) od rządu pod koniec 2023 r. Tusk od tamtej pory walczy o usunięcie partii tej od urzędu prezydenta, dzięki czemu, ze względu na prawo weta, które wiąże się z tą pozycją, partia narodowo-populistyczna nadal zachowuje znaczną władzę. Jeśli mu się to nie uda, nie będzie miał środków na wdrożenie swojej wersji “praworządności”.
Jednym z tematów, na które została nałożona swoista cenzura, jest kwestia migrantów i paktu migracyjnego. Szefowa KE zdaje się nie słyszeć płynących z Polski zapewnień, że Warszawa nie będzie respektować zapisów tego unijnego dokumentu.
“W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich, von der Leyen stawała się coraz bardziej wyrozumiała w sprawie paktu migracyjnego. Podczas wspólnej konferencji prasowej w Gdańsku, nie zareagowała, gdy Donald Tusk zadeklarował, że nie wdroży unijnego paktu migracyjnego i azylowego, choć ta legislacja ma wejść w życie w 2026 roku i jest wiążąca. Wolała nie robić z tego afery, wiedząc, że po wyborach Tusk będzie przestrzegać przepisów”
– czytamy w Le Monde.
Inną kwestią jest Zielony Ład. Według “Le Monde” w tej sprawie:
“Tuskowi pozwala się teraz na wypowiedzi, których nie zaakceptowano by u innych przywódców”.
Ursula von der Leyen przesunęła nawet publikację raportu dot. celu redukcji emisji CO2 na okres powyborczy, choć miał być on publikowany w I kwartale tego roku i jest niekorzystny dla Polski.
Autorka artykułu, Virginie Malingre, podaje:
“Aby nie zaszkodzić Warszawie, Komisja celowo opóźniła także decyzje dotyczące regulacji handlu z Ukrainą po 5 czerwca – temat politycznie ryzykowny w Polsce, gdzie rolnicy obawiają się konkurencji”. Podobnie ma się sprawa z umową z Mercosur. Bruksela nie śpieszy się z jej ratyfikacją, aby nie wzbudzać gniewu polskich rolników i nie zaszkodzić Tuskowi.”