Lewacki, proeuropejski burmistrz Bukaresztu, Nicusor Dan, odparł silne wyzwanie ze strony rumuńskiego konserwatystyi wygrał wybory prezydenckie po miesiącach politycznych turbulencji.
George Simion, lider prawicowej partii AUR, odniósł dramatyczne zwycięstwo w pierwszej turze na początku tego miesiąca, płynąc na fali gniewu Rumunów, którzy widzieli unieważnienie wyborów prezydenckich pod koniec zeszłego roku z powodu oskarżeń o rosyjską ingerencję.
Jednak to lewak, Nicusor Dan, wygrał z 53,6% głosów, mimo że Simion odniósł większy sukces wśród diaspory rumuńskiej.
Tygodnik TYSOL ocenia iż nie doceniono systemu mentalności większości mieszkańców, czyli mentalność społeczeństwa postkomunistycznego, któremu skutecznie wmówiono „europejski raj” i rzekomą groźbę jego utraty, jeśli wygra kandydat antysystemowy. Czyli przestraszono utratą stosunkowej stabilizacji i ciepłej wody w kranie.
Nie oszukujmy się, taka jest większość wyborców. Także w Polsce.
I to jest wniosek dla Polski. Śmiem twierdzić, że większość ludzi, którzy nie interesują się polityką i zwykle nie głosują, w przypadku jakiejś niezwykłej mobilizacji zagłosuje na system. Bo UE, bo spokój, etc. I moim zdaniem strona rządowa i Trzaskowski będą próbowali zrobić to samo, co w 2007 roku i w 2023 roku. Sztab Nawrockiego nie powinien tego lekceważyć. Wydaje się, że to ostatnia szansa na wygraną Trzaskowskiego. No i nie można popadać w pychę, że już wszystko jest załatwione. Tak postąpił Simion.
– pisze Antoni Rybczyński w TYSOL.