Z placówek Poczty Polskiej mają zniknąć różańce, książki katolickie i dewocjonalia.
Dlaczego? otóż Według Sebastiana Mikosza, prezesa Poczty Polskiej z tuskowego rozdania “Wywołują one ośmieszenie”. “Wchodzimy na pocztę, widzimy bazarek” – stwierdził Mikosz w rozmowie z Portalem Spożywczym
Jednocześnie okazuje się, że Mikosz z całego “bazarku” nie chce rezygnować, bo przynosi zyski. Celownik ustawił jedynie na artykuły religijne.
Jak należy przypuszczać ta nowa inicjatywa powiązana jest opiłowaniem katolików . który to cel został jednak już dawno wyznaczony, przez obecnego ministra Sławomira Nitrasa.
Z rozmowy dowiadujemy się zatem, że coś musi zniknąć, by nie było bazarku i padło na dewocjonalia.
Mikosz uznał, że lokale pocztowe to nie są “sklepiki z dewocjonaliami”, oraz że takie produkty powinny być proponowane wiernym przez parafie. Poza nimi usunięte mają o dziwo zostać książki i karty sim do telefonów.
![]()
Żadnych “dewocjonaliów” na poczcie nie ma. Są kalendarze z papieżem, tak jak z psami, kotami i widoczkami – do wyboru, od czasu do czasu w maju lub październiku jakaś książka o Janie Pawle 2, tak jak i o innych postaciach z polskiej historii. Mikoszowi chodzi o Biblie i kartki pierwszokomunijne, które akurat są w maju w wielu sklepach, bo to sezon na pierwsze komunie i w każdej sieci praktycznie jest coś pierwszokomunijnego.
To co Mikosz uważa właśnie za “dewocjonalia”. Kalendarze, Biblie i obrazki pierwszokomunijne.