Niemiecki portal internetowy Blackout News donosi: „Straty ładowania samochodów elektrycznych wahają się od 9,8% do 38,2%, w zależności od modelu”.
Oznacza to, że w niektórych modelach traci się prawie jedną trzecią energii potrzebnej do ładowania litowo-jonowego akumulatora HV. Podczas ładowania „prąd przepływa wbrew wewnętrznemu oporowi akumulatora, wytwarza ciepło i w ten sposób idzie na straty”.
Straty powstają, gdy prąd zmienny jest przekształcany na prąd stały, a także w kablach i połączeniach. „Straty te mają bezpośredni wpływ na czas i koszty ładowania. Strata na poziomie 20 procent oznacza o 20 procent dłuższy czas ładowania i o 20 procent wyższe koszty” – podaje Blackout News.
Modele Kia e-Soul charakteryzują się najniższymi stratami spośród testowanych samochodów, wynoszącymi jedynie 9,8%. W modelu Y Long Range Tesli odnotowano utratę 14,8% energii elektrycznej potrzebnej do ładowania.
Najgorsze wyniki – tracące ponad jedną czwartą energii elektrycznej – uzyskały Polestar 2 78 kWh AWD (27%), Smart EQ fortwo (29,2%) i Renault Zoe Z.E. 50 E-Tech (31,1%).
Najgorszy był Renault Twingo ZE, w którym utracono aż 38,2% ładunku.
Wydajność określono poprzez obliczenie, co zostało włożone i co faktycznie wyszło.
Dla porównania, aby zorientować się, jak poważny jest problem, wyobraź sobie rozlanie jednej trzeciej benzyny lub oleju napędowego podczas napełniania pojazdu z silnikiem spalinowym. To drogie i prawdziwe marnotrawstwo.
Podczas ładowania prądem stałym straty wynoszą jedynie od 5 do 10 procent, w zależności od mocy ładowania i systemu akumulatorów.

![]()