W 2022 r. świat ustanowił nowy rekord wszechczasów wykorzystania węgla – sięgający 8,4 miliarda ton. W 2023 r., pomimo wydatków rzędu miliardów Net Zero, pomimo boomu na wiatraki i panele słoneczne, światowy popyt na węgiel osiągnie poziom 8,54 miliarda ton.
IEA to „Międzynarodowa Agencja Energetyczna” – rzekomo bezstronna podwładna podatników z 31 krajów postanowiła jednak zignorować ten rekord świata i zkoncentruje się na opowiadaniach, w jaki sposób konsumpcja węgla będzie spadac.. Ich zdaniem właśnie to powinni usłyszeć podatnicy. Ich komunikat prasowy jest następujący:
To prawie tak, jakby MAE pracowała dla branży odnawialnych źródeł energii i jej inwestorów-bankierów? Sam Vestas nie mógłby napisać bardziej udanego nagłówka, aby ukryć prawdę i oszukać podatników.
IEA od lat prognozowała koniec węgla. Już w 2017 roku IEA mówiła nam, że Chiny odejdą od węgla, ponieważ w latach 2025–2030 „energia słoneczna będzie tańsza od węgla”. Zamiast tego Chiny spalają więcej węgla niż kiedykolwiek wcześniej, a kwartalny sezon sprawozdawczy był rzezią dla branży fotowoltaicznej i wiatrowej, ponieważ projekty były anulowane ze względu na rosnące koszty.
W 2023 r. Chiny zużyją ponad połowę całkowitego węgla na świecie – niezwykłe 4,5 miliarda ton z łącznej liczby 8,5 miliarda ton.
Trzej najwięksi producenci węgla na świecie to Chiny, Indie i Indonezja, na które przypada aż 70% światowej produkcji. MAE jest przekonana, że zużycie węgla lada dzień spadnie, jednak stopa wzrostu zużycia węgla w Chinach w 2023 r. wyniosła 5%, a w Indiach – 8%. Trudno to nazwać oznakami plateau przed upadkiem.
![]()