Blackout News donosi, że jedna trzecia wszystkich niemieckich dostawców branży motoryzacyjnej rozważa przeniesienie inwestycji za granicę. Niemcy nie są już atrakcyjnym miejscem dla przemysłu.
Przemysł motoryzacyjny, niegdyś kręgosłup dobrobytu Niemiec, obecnie się rozpada – a dokładniej: jest przeszczepiany za granicę.
„Według ankiety przeprowadzonej przez Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) jeden na trzech dostawców branży motoryzacyjnej rozważa przeniesienie planowanych inwestycji z Niemiec do innych krajów” – podaje Blackout News. „Jest ku temu wiele przyczyn, począwszy od przeszkód biurokratycznych po wysokie koszty energii”.
Nie oszukujmy się. Zdecydowana większość problemów ma swoje źródło w ludziach, a ich korzenie sięgają dziesięcioleci wstecz, począwszy od rządu zielonosocjalistycznego, na którego czele stał kanclerz Gerhard Schroder, wybrany w 1998 r. Wkrótce wprowadzono „Energiewende” (przejście na zielone energie) jako obowiązkowe wprowadzono taryfy gwarantowane dla energii odnawialnej.
W 2011 r. przejście na zielone energie zyskało ogromny impuls ze strony rzekomo konserwatywnego rządu Angeli Merkel, na czele z CDU, gdy w reakcji na katastrofę w Fukushimie w Japonii zdecydował się on na wycofanie się z energetyki jądrowej. W miarę jak w kolejnych latach zamykano elektrownie jądrowe i dodawano do sieci bardziej niestabilne moce wiatrowe i słoneczne, ceny energii elektrycznej gwałtownie wzrastały i szybko stały się jednymi z najwyższych na świecie.
Wynikająca z tego niestabilna sieć energetyczna tylko pogłębiła problemy konkurencyjne niemieckiego przemysłu.
Następnie, pod rządami obecnego rządu Socjalistów-Zielonych, na którego czele stoi niekompetentny minister gospodarki Robert Habeck – który nie ma żadnego formalnego wykształcenia w biznesie, finansach ani ekonomii – Niemcy rozpoczęły rezygnację z energetyki węglowej i gazowej. W rezultacie ceny energii elektrycznej ponownie poszybowały w górę:

Co więcej: „Wysokie koszty administracyjne i wymogi regulacyjne utrudniają wielu firmom inwestowanie w Niemczech” – dodaje Blackout News. „Badanie pokazuje, że głównymi celami inwestycji za granicą są przede wszystkim inne kraje UE, a następnie Azja i USA. Dla niektórych firm relokacja inwestycji nie jest jednak jedyną opcją. Około 14 proc. ankietowanych stwierdziło, że w ogóle zrezygnuje z planowanych inwestycji.
Co gorsza, od początku przyszłego roku nieudolny niemiecki rząd będzie forsował wyższe podatki od emisji CO2 i zwiększone opłaty za autostrady, więc nie należy oczekiwać, że inflacja lub sytuacja gospodarcza w Niemczech w ogóle ma sznasę się poprawić.
![]()