Jest całkiem oczywiste, że na Bliskim Wschodzie polityka zagraniczna Rosji – z pewnymi wyjątkami – faworyzuje świat arabski, podczas gdy USA wspierają Izrael. Nie jesteśmy jednak w stanie określić, w jakim stopniu tajne służby rosyjskie są zaangażowane w uzbrojenie, szkolenie i kierowanie organizacjami terrorystycznymi w regionie.
Rosja ma długą tradycję koordynowania działań terrorystycznych na Bliskim Wschodzie. Już w czasach ZSRR Rosjanie aktywnie wspierali uznanie Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) na Zachodzie. W marcu tego roku jeden z przywódców Hamasu Salih al-Arouri przyznał, że delegacja jego organizacji odwiedziła Moskwę i spotkała się z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem.
Po inwazji na Ukrainę Moskwa w większym stopniu zaangażowała się w kwestie religijne na Bliskim Wschodzie, a także w zamieszki wywołane przez imigrację islamską do Europy, co osłabiło pozycję np. Francji w jej zdecydowaniu wobec Bliskiego Wschodu.
Przez dziesięciolecia polityka zagraniczna Moskwy na Bliskim Wschodzie koncentrowała się na pozyskiwaniu aktywów w celu zaognienia sytuacji i osłabienia wpływów amerykańskich. Teraz uzbroili te aktywa w broń.
Choć dla Polaków sytuacja naszych sąsiadów może być ważniejsza niż Bliski Wschód, to te dwie sprawy są ze sobą powiązane.
Amerykanie, którzy mają już dość wspierania Europy Wschodniej, wkrótce zajmą się wyborami prezydenckimi. Na razie jednak Waszyngton musi zwiększyć wysiłki na rzecz stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie.
W interesie Polski leży pokonanie prorosyjskich muzułmanów na Bliskim Wschodzie, aby Zachód mógł ponownie skupić się na Rosji, która niewątpliwie będzie próbowała powodować problemy w innych regionach w nadziei na rozpoczęcie kolejnych wojen zastępczych.
![]()