Lewicowa niemiecka gazeta zarzuca, że msza beatyfikacyjna odprawiona w intencji Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich siedmiorga dzieci – zamordowanych 24 marca 1944 r. przez niemieckich żołnierzy za ochronę Żydów – została odprawiona ze względów politycznych i miała charakter „daru”. od Kościoła katolickiego po rządzących konserwatystów w okresie poprzedzającym październikowe wybory.
Uroczystość beatyfikacyjna, która odbyła się w niedzielę w Markowej na Podkarpaciu, nagle nabrała wymiaru politycznego po tym, jak niemieckie media postanowiły upolitycznić tę kwestię i zaatakować polskie władze.
„PiS błogosławi Polsce” – taki nagłówek zdecydował się publikować lewicowy berliński dziennik „Die Tageszeitung” (TAZ). Tytuł zmieniono nieco później na Wahlfahrtsort, co jest grą słów odnoszących się do miejsca pielgrzymek („Wallfahrtsort”) i miejsca głosowania („Walfahrtsort”), które fonetycznie brzmią w języku niemieckim tak samo.
Na skandaliczny nagłówek na platformie X zwróciła uwagę dyrektor Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanna Radziejowska.
„PiS błogosławi Polsce” opublikowano nagłówek obok zdjęcia rodziny Ulmów w kraju (Niemcy), który po 1945 roku nie karał zbrodniarzy i traktował ich jak dobrych obywateli. Pośmiejmy się z Ulmów. I mówmy dalej o „pustym miejscu pamięci (o Polakach zamordowanych przez Niemców) w Niemczech” – komentowała Radziejowska.
Minister spraw Unii Europejskiej Szymon Szynkowski vel Sęk napisał, że jest to „skandaliczny nagłówek ilustrujący powierzchowność niemieckiej «polityki pamięci»”. Ocenił, że reakcja Instytutu Pileckiego była właściwa i szybka, dodając, że pilnie przeprowadzi dyskusję w tej sprawie „z partnerami niemieckimi”.
W publikacji w Die Tageszeitung żydowska autorka Gabriele Lesser skupia się nie na historii rodziny Ulmów, ale na „politycznym wymiarze niedzielnego wydarzenia”.
Autorka sugeruje, że data beatyfikacji rodziny Ulmów nie została wybrana przypadkowo przez polskie duchowieństwo i może być „darem Kościoła dla rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS) w środku kampanii wyborczej”.
„Gorzka świadomość, że w przeszłości także Polacy byli sprawcami, nie zawsze postępowali szlachetnie, a niektórzy współpracowali z wrogami, obudziła w wielu ludziach potrzebę stworzenia nowego mitu, który przywróciłby dawną tożsamość bohaterów i ofiar” – napisałą autorka w niemieckiej gazecie.
Ponieważ Polak i nazistowski kolaborant Włodzimierz Leś z Łańcuta zdradził odległą kryjówkę na końcu wsi Markowa. Nieco później – 24 marca 1944 – niemieccy żandarmi polowi i polscy policjanci zamordowali wszystkich mieszkańców domu Ulmów, łącznie z dziećmi, splądrowali gospodarstwo i z sześcioma w pełni załadowanymi wagonami odjechali do Łańcuta. Spośród 126 Żydów, którzy mieszkali w Markowej w chwili wybuchu wojny 1 września 1939 r., 105 zginęło w Zagładzie, 21 zostało ocalonych przez katolickich Polaków, ale większość wyemigrowała po 1945 r. do USA.
(notatka redakcji: w rzeczywistości btak jest dowodód na to że to Włodzimierz Leś zdradził kryjówkę Goldmanów)
![]()
Czyż nie rozumie różnicy między miastem Boga a miastem ziemskiego człowieka?