Uczestnicy zamieszek wybijali witryny sklepowe, zbezcześcili święte miejsca i rozpylali graffiti na wielu budynkach w mieście.
Lewaccy protestujący siali zniszenie we włoskim mieście Turyn w sobotę, demonstrując swoje poparcie dla uwięzionego anarchisty Alfredo Cospito, atakując policję, rozbijając witryny sklepowe i niszcząc miejskie budynki i pomniki.
Co najmniej dwóch policjantów zostało rannych podczas zamieszek, a 37 wandali zostało aresztowanych, w tym kilku, którzy przybyli z Niemiec i Francji, jak podaje agencja Ansa.

Protest rozpoczął się na Piazza Solferino i wkrótce przerodził się w przemoc, gdy ulicami miasta przemaszerowało kilkuset demonstrantów.
Nagranie z zamieszek pokazuje dziesiątki anarchistów w kominiarkach, którzy podpalają kosze na śmieci, uszkadzają sygnalizację świetlną i znaki drogowe, wybijają szyby w przystankach autobusowych i samochodach oraz pozostawiają graffiti na wielu budynkach miejskich rozciągających się na około kilometr.
Policja wyposażona w sprzęt do kontroli zamieszek próbowała rozbić demonstrację gazem łzawiącym i armatkami wodnymi.
Farbą oblano także Papieskie Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, jedno z najświętszych miejsc w mieście.
Zamieszki były zwołane dla wsparcia poparły Alfredo Cospito, skazanego przywódcę Nieformalnej Federacji Anarchistycznej (FAI), który od października prowadzi strajk głodowy we włoskim więzieniu, aby zaprotestować przeciwko państwu powołującemu się na reżim więzienny z artykułu 41-bis po jego uwięzieniu.
Twardy reżim więzienny jest zwykle zarezerwowany dla skazanych terrorystów, szefów mafii i handlarzy narkotyków, gdzie władze podejrzewają, że dalsze nielegalne działania mogą być organizowane przez osobę z więzienia. Ogranicza prawa osadzonego, odcinając wszelką komunikację z innymi więźniami, zakazując korzystania z telefonu, zakazując wizyt w więzieniu i zakazują otrzymywania paczek.
„Wyrażam najgłębsze potępienie dla aktów przemocy, które miały miejsce w Turynie” – powiedział Lorenzo Fontana, przewodniczący włoskiej izby niższej w sobotni wieczór. „Poszkodowanym policjantom, obywatelom i tym, którzy zostali dotknięci aktami wandalizmu demonstrantów, wyrażam moją najgłębszą solidarność i bliskość”.
Chiara Appendino, była burmistrz Turynu, powiedziała o zamieszkach: „To nie jest manifestacja myśli, to nie do zniesienia i niecywilizowana wojna partyzancka. W pełni solidaryzuję się z obywatelami, którzy to ucierpieli, oraz z rannymi policjantami”.
![]()