Białoruskie i rosyjskie media poinformowały w czwartek, że ukraiński pocisk wleciał na terytorium Białorusi.
Raporty pojawiły się wkrótce po tym, jak Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków rakietowych na Ukrainę od początku wojny w lutym, kiedy Kijów powiedział, że na ukraińskie miasta wystrzelono ponad 60 pocisków.
Kluczowy sojusznik Mińska, Moskwa, podobno wysyła urzędników w celu zbadania incydentu. Nie było natychmiastowych doniesień o śmierci lub obrażeniach.
„Mieszkańcy nie mają się absolutnie czym martwić. Niestety, takie rzeczy się zdarzają” – powiedział białoruski urzędnik wojskowy, cytowany przez państwowe media.
Kanał Telegram powiązany z białoruską służbą prasową prezydenta powiedział, że pocisk mógł przypadkowo zboczyć z kursu.
Mińska państwowa agencja informacyjna BelTa poinformowała, że białoruskie siły obrony powietrznej zestrzeliły pocisk S-300, który przybył z Ukrainy i wylądował na Białorusi. Pocisk obrony powietrznej z czasów radzieckich jest używany zarówno przez Rosję, jak i Ukrainę.
Wydaje się, że Moskwa używa zmodyfikowanych pocisków S-300 do atakowania celów naziemnych, podczas gdy Kijów używa systemu do przechwytywania nadlatujących rosyjskich pocisków.
W listopadzie pocisk S-300, który prawdopodobnie został wystrzelony przez ukraińską obronę powietrzną, rozbił się w pobliżu granicznego miasta Przewodów na zachodzie Polski, zabijając dwie osoby.
W ostatnich tygodniach ukraińscy urzędnicy wyrazili zaniepokojenie po nowym rozmieszczeniu wojsk rosyjskich na Białorusi. Kijów postrzega to posunięcie jako sygnał nowego ataku na Ukrainę przez terytorium Białorusi.
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko powiedział, że wspólne ćwiczenia wojskowe z Rosją nie są wymierzone w Ukrainę i stwierdził, że nie może wykluczyć „agresji” na Białoruś ze strony nieokreślonych „sąsiadów”.
![]()