Serbska armia twierdzi, że jest postawiona w stan „najwyższego poziomu gotowości bojowej” po tygodniach eskalacji napięć między Serbią a Kosowem.
Prezydent Aleksandar Vucić powiedział, że „podejmie wszelkie środki w celu ochrony naszego narodu i zachowania jedości Serbii”.
Pobrzękiwanie szabelką jest głośniejsze niż kiedykolwiek i wynika z doniesień mediów w Serbii, że Prisztina przygotowuje „atak” na etniczne serbskie obszary w północnym Kosowie.
Rząd w Prisztinie nie skomentował zarzutów, ale wcześniej oskarżył Vucica o rozgrywki w celu tworzenia sztusznego kryzysu.
Kosowo, w którym przeważają etniczni Albańczycy, oderwało się od Serbii po wojnie w latach 1998-99. Serbia nie uznaje Kosowa za niepodległe państwo, podobnie jak mieszkający tam Serbowie.
Belgrad oskarża Kosowo o spiskowanie „terroryzmu przeciwko Serbom” na obszarach, na których mieszka około 50 000 etnicznych Serbów.
W zamian Prisztina twierdzi, że Belgrad stoi za „formacjami paramilitarnymi”, które 10 grudnia utworzyły blokady drogowe w większości serbskich obszarów północnego Kosowa.
Unia Europejska podjęła próbę mediacji. Blok liczący 27 członków wzywa do „maksymalnej powściągliwości i natychmiastowych działań” oraz wzywa przywódców Serbii i Kosowa do „osobistego wkładu w rozwiązanie kryzysu politycznego”.
Belgrad zwiększył swoją obecność zbrojną na granicy w ostatnich dniach po sprzecznych doniesieniach o strzelaninie, w której nikt nie został ranny. Według doniesień z Belgradu, Albańczycy zaatakowali rzekomo etnicznych Serbów, ale twierdzenie to zostało odrzucone przez władze Kosowa w Prisztinie.
Niemniej jednak Serbia wydawała się wykorzystywać te doniesienia do uzasadnienia intensyfikacji swojej obecności wojskowej na granicy.
Do tej pory działania wojenne ograniczały się do ostrych słów, ale w poniedziałek Serbia postawiła swoją armię w stan gotowości bojowej. Rząd Kosowa ostrzegł, że jeśli siły pokojowe NATO KFOR nie usuną blokad drogowych, to weźmie on sprawy w swoje ręce.
NATO, które ma około 3700 żołnierzy sił pokojowych w Kosowie, wezwało obie strony do unikania prowokacji. Od lat oddziały KFOR odgrywają kluczową rolę w gwarantowaniu pokoju. Unia Europejska, która ma misję przestrzegania prawa w Kosowie, ostrzegła, że nie będzie tolerować ataków na policję UE ani aktów przestępczych.
Jest To niepokojąco łatwopalna sytuacja. Napięcia między Belgradem a Prisztiną słabły od czasu jednostronnej deklaracji niepodległości Kosowa od Serbii w 2008 roku.
Jednak w ciągu ostatnich kilku miesięcy osiągnęły one szczególnie wysoki poziom, kiedy etniczni Serbowie wycofali wszelką współpracę z władzami Kosowa.
Bezpośrednia przyczyną był przede wszystkim spór o tablice rejestracyjne. Prisztina zażądała, aby etniczni Serbowie oddali wydane przez Serbów tablice rejestracyjne pojazdów, których nadal używali, i zastąpili je tablicami „Republika Kosowa”.
Dla obu stron symbolika była ważna. Dla Prisztiny była to kwestia potwierdzenia swojej suwerenności. Dla Serbów kosowskich tablice rejestracyjne reprezentowały ich tożsamość. Tylko garstka dokonała wymiany przed upływem terminu.
Plan Prisztiny, by nałożyć grzywny na tych, którzy się wstrzymali, wywołał w zeszłym miesiącu masową rezygnację etnicznych Serbów ze wszystkich instytucji narodowych Kosowa. Obejmuje to policję, z ponad 600 serbskimi funkcjonariuszami, którzy oddali swoje dokumenty służbowe.
Kompromisowe porozumienie zawarte za pośrednictwem UE w sprawie tablic rejestracyjnych nie przekonało ich do powrotu. Zamiast tego Belgrad nalega, aby Kosowo dotrzymało obietnicy złożonej w porozumieniu brukselskim z 2013 r. o przyznaniu Serbom ograniczonej autonomii poprzez stowarzyszenie większości serbskich gmin.
![]()