ONZ, think tanki promują 60 milionów migrantów dla „starzejącej się” Europy do 2050 roku

UE zarzeka się, że Wielka Wymiana Populacji to teoria spiskowa, ale ONZ potwierdza, że Europa musi przyjąć 60 milionów migrantów do 2050 r., głównie z Afryki.

W tym samym tygodniu, w którym Parlament Europejski głosował za rezolucją uznającą teorię Wielkiego Zastąpienia Populacji za „rasistowską”, hiszpańska gazeta La Vanguardia doniosła, że ​​Organizacja Narodów Zjednoczonych, Centrum Wittgensteina w Austrii i Centrum Globalnego Rozwoju w Waszyngtonie D.C. opowiedziały się za tym, że Europa potrzebuje co najmniej 60 milionów migrantów w nadchodzących dziesięcioleciach, aby „przeżyć” i że większość tej imigracji powinna pochodzić z Afryki.

ONZ, która od dawna opowiadała się za „migracją zastępczą” jako rozwiązaniem problemu starzejącej się populacji Europy, ostrzega teraz, że Europa nie zyska tych migrantów, „jeśli nie przestanie być fortecą przeciwko imigracji”, jak podaje hiszpańska gazeta.

ONZ szacuje, że w 2050 r. UE będzie miała niedobór 60,8 mln pracowników, a Centrum Demografii i Globalnego Kapitału Ludzkiego Wittgensteina twierdzi, że niedobór ten będzie jeszcze większy i wyniesie 72,7 mln. Obie organizacje wykorzystują własne szacunki, aby opowiadać się za dalszą masową imigracją.

„Nie wystarczy wydłużenie wieku emerytalnego, wprowadzenie większej liczby kobiet na rynek pracy czy zwiększenie liczby urodzeń. Nie wystarczy też dalsza robotyzacja gospodarki produkcyjnej ani dalsze przenoszenie miejsc pracy na zewnątrz, tak jak to robiliśmy” – mówi Charles Kenny, starszy pracownik Centrum Rozwoju Społecznego w Waszyngtonie. „Nic z tego nie uratuje Europy przed starzeniem się”.

Kontynuował, mówiąc, że „Afryka musi uratować Europę przed kryzysem demograficznym (…) Tylko imigracja może naprawić tę nierównowagę, a imigracja pochodzenia afrykańskiego będzie najbardziej naturalnym sposobem zapewnienia siły roboczej potrzebnej do utrzymania wzrostu”.

Twierdzenie Kenny’ego, że afrykańscy imigranci – potencjalnie dziesiątki milionów z nich – powinni zastąpić europejską siłę roboczą, nie tylko radykalnie zmieniłoby demografię kontynentu, ale wywołałoby reperkusje społeczne, a nawet cywilizacyjne. Jeśli chodzi o twierdzenia Kenny’ego o imigrantach ratujących europejski rynek pracy, istnieją już istotne dane z wielu krajów, które podają w wątpliwość pogląd, że „tylko imigracja” może uratować Europę i jej rynek pracy

W końcu imigracja z Afryki i Bliskiego Wschodu była pokaźna i jak dotąd przyniosła mizerne rezultaty. Na przykład dane z Niemiec pokazują, że prawie połowa migrantów, którzy przedostali się do Europy podczas kryzysu w 2015 i 2016 r., pozostaje bez pracy, a nawet ci, którzy są zatrudnieni, pracują głównie jako nisko wykwalifikowani pracownicy, często zarabiając tak mało, że kwalifikują się do za świadczenia socjalne od państwa.

W rzeczywistości europejska populacja migrantów obciąża finanse państwowe w wielu krajach, w tym w Danii, która wydaje 5 miliardów euro rocznie na działania integracyjne – wysiłki, które w większości zakończyły się niepowodzeniem. W rzeczywistości populacja migrantów spoza Zachodu jest tak słabo zintegrowana, że Duńczycy są zdecydowanie przeciwni przyjmowaniu większej liczby imigrantów. Nawet lewicowa premier tego kraju, Mette Frederiksen, promowała politykę „zero” osób ubiegających się o azyl.

„Co piąty młody mężczyzna o niezachodnim pochodzeniu urodzony w 1997 roku złamał prawo przed ukończeniem 21 roku życia. To nie wszyscy. Ale jest zbyt wielu młodych mężczyzn, którzy odbierają wolność innym, kradną przyszłość dzieci, zastraszają strażników więziennych i zostawiają za sobą długi trakt zagrożenia” – powiedziała Frederiksen w 2021 r. Jej stanowisko w sprawie migracji jest tak popularne, że podczas przedterminowych wyborów 11 listopada 1 wygrała nową kadencję dla siebie i swojej partii.

To nie tylko liberalna Dania. W Norwegii tylko około połowa migrantów pracuje pomimo zainwestowania 6,6 miliarda euro w działania na rzecz integracji zawodowej. We Francji migracja kosztuje kraj 25 miliardów euro rocznie, a wielu migrantów pozostaje bez pracy nawet po latach. Tymczasem Niemcy ogłosiły dwa lata temu, że wydadzą 64,5 miliarda euro na edukację, usługi socjalne, mieszkania i kursy językowe, aby zintegrować cudzoziemców, których już mają. Te ogromne sumy finansowe zostały wypłacone jeszcze zanim w tym roku do Niemiec przybyło prawie 1,5 miliona kolejnych migrantów.

Jeśli wierzyć raportowi ONZ i twierdzeniom Kenny’ego, ci migranci powinni być postrzegani jako bardzo potrzebny impuls dla niemieckiej siły roboczej. Ale rzeczywistość jest taka, że 12 z 16 landów niemieckich całkowicie zamknęło już swoje granice dla nowych uchodźców, argumentując, że ich mieszkania, usługi socjalne i system edukacji są bliskie przeciążenia.

Dane obalają również argument, że na początku będą problemy z integracją, ale zostaną one przeważone przez korzyści, jakie ostatecznie przyniosą migranci. Na przykład ludność turecka, która w wielu przypadkach przebywa w Niemczech od wielu pokoleń, jest pod wieloma względami uważana za najsłabiej zintegrowaną grupę w całym kraju. Obietnica sprowadzenia potrzebnych lekarzy, prawników i inżynierów, idea podnoszona przez zwolenników masowej imigracji, również się nie spełniła. Większość migrantów charakteryzuje się niskimi umiejętnościami i niskim wykształceniem; w niektórych przypadkach umiejętności migrantów są tak niskie, że nie ma dla nich realnej ścieżki na europejskim rynku pracy.

Inni po prostu wolą pobierać świadczenia socjalne niż trudzić się niskopłatną, fizyczną pracą. Nawet w przypadkach, lekarzy i inżynierów rekrutowanych z Afryki, rodzą się niepokojące pytania natury moralnej. Czy Europa zasługuje na to, by zabiera najlepszych i najzdolniejszych z krajów, które pilnie potrzebują kompetentnych specjalistów z miejsc gdzie są najbardziej potrzbni? Gdyby gospodarki potrzebowały tylko młodych ludzi, aby zapewnić lepszą przyszłość, Afryka byłaby na drodze do sukcesu gospodarczego. Jednak pomimo obfitości młodych ludzi, kraje te są pełne korupcji, mają niewiele do zaoferowania w zakresie patentów i innowacji oraz charakteryzują się skrajnym brakiem bezpieczeństwa i wysokim poziomem przestępczości.

Zdaniem wielu polityków, intelektualistów i decydentów samo sprowadzenie tych młodych ludzi do Europy nie zadziała. Węgierski premier Viktor Orbán powiedział, że przyszłość Afrykanów leży w Afryce i przedstawił alternatywną ścieżkę, która obejmuje zwiększenie wskaźnika urodzeń Europejczyków.

„W całej Europie jest coraz mniej dzieci, a odpowiedzią Zachodu na to jest migracja” – powiedział Orbán w 2018 roku. „Chcą, aby przybyło tylu migrantów, ile jest brakujących dzieci, tak żeby liczby się sumowały” . My, Węgrzy, mamy inny sposób myślenia. Zamiast samych liczb chcemy węgierskich dzieci. Migracja jest dla nas samobójstwem narodowym”.

La Vanguardia

Loading

NewsEdit

Author: NewsEdit

1 thought on “ONZ, think tanki promują 60 milionów migrantów dla „starzejącej się” Europy do 2050 roku

Comments are closed.