
FTX, niegdyś trzecia co do wielkości platforma handlu kryptowalutami i klejnot koronny w imperium Sama Bankmana-Frieda, enigmatycznego założyciela firmy, złożyła wniosek o upadłość. Sam Bankman-Fried, który był zwolennikiem lepszej regulacji kryptowalut, przyjaźnił się się z wysoko postawionymi i wpływowymi ludźmi w Waszyngtonie i od dawna był postrzegany jako jedna z najbardziej godnych zaufania osób w de facto podejżanej branży, zrezygnował z funkcji dyrektora naczelnego i podobno został poddany śledztwu przez amerykańskie organy regulacyjne.
Bankman-Fried podał do likwidacji również swoją własną firmę handlową Alameda i amerykańską wymiane kryptowalut FTX.US. Tydzień temu Bankman-Fried szacowany był na 15,6 miliarda dolarów, dzięki sukcesowi tych firm. Teraz wszystkie są bezwartościowe. Jego imperium, bogactwo i reputacja zostały rozmyły się błyskawicznie.
Problem ten jest bardziej fundamentalny niż tylko utrata pieniędzy. Crypto zostało zbudowane na założeniu, że nie powinno się ufać bankom, że ludzie powinni być w stanie sami je przechowywać, miejmy nadzieję, że w nieco bezpieczniejszym miejscu niż materac. I chociaż nadal można to technicznie robić, nie ma gwarancji, że wartość twoich oszczędności pewnego dnia nie spadnie do zera, dzięki działaniom kilku nieuczciwych miliarderów. To oczywiście upadek i zdrada tego marzenia o kryptoutopii – wizji przyszłości bez podejrzanych bankierów jako pośredników.
Kryptowaluty zawsze będą istnieć w jakiejś formie, ale ich przyszłość jako instytucji – jako czegoś, co pewnego dnia może zdestabilizować duże banki lub przynajmniej stworzyć działalność do nich równoleglą – nigdy nie była mniej pewna niż teraz.
![]()