Kilka dni temu pięć ukraińskich brygad piechoty wspieranych przez niewielką liczbę (przestarzałych) czołgów zaatakowało słabo obsadzoną rosyjską linię biegnącą na północny zachód od Izium w kierunku Charkowa. Dokładna liczba oddziałów atakujących jest nieznana, ponieważ brygada może liczyć od 3000 do 5000 ludzi, ale brygada piechoty lekkozbrojnej znajduje się zazwyczaj na większym końcu tego zasięgu, więc ukraiński atak prawdopodobnie wyniósł 20 000 ludzi.
Linia, którą zaatakowali, była linią bronioną przez – prawdopodobnie nie więcej niż 5000 ludzi rozproszonych po 80 km otwartej przestrzeni, w zagęszczeniu 60 ludzi na kilometr.
Cel był dobrze dobrany. Siły rosyjskie i sojusznicze cofnęły się w pośpiechu, pozostawiając za sobą zapasy sprzętu i amunicji, ale poniosły minimalne straty, ponieważ ich odwrót został zabezpieczony ciężkim ogniem artyleryjskim i prawie nieustannymi atakami lotniczymi na nacierające siły ukraińskie.
Pod koniec ataku wojska ukraińskie zajęły trójkąt o podstawie około 100 km i głębokości 50 km, z miastem Kupyansk na jego wierzchołku i Izuym na południowym narożniku. Siły rosyjskie i sojusznicze zatrzymały natarcie na rzece Oskil, zaledwie 40 km od granicy z samą Rosją.
Dużo zdobyto, ale koszt tej zdobyczy nie jest czymś, co Kijów nagłaśnia. Według doniesień rosyjskiego Ministerstwa Obrony natarcie spowodowało straty około 2500 żołnierzy ukraińskich. Jeśli to prawda, normalna arytmetyka wojskowa doprowadziłaby do hospitalizacji kolejnych 5-7 000 osób. Przy całkowitych stratach w rejonie 30-40% zaangażowanych żołnierzy, formacje atakujące będą teraz militarnie nieskuteczne przez kilka miesięcy, wymagając zastąpienia przez świeże jednostki od tyłu, aby utrzymać i kontrolować zdobytą ziemię.
W normalnych wskaźnikach śmiertelności i obrażeń w wyniku konfliktu tak wysoki poziom byłby równoznaczny z porażką, ale nie tutaj. Podczas gdy zdobyte terytorium ma niewielkie znaczenie strategiczne (dlatego było tak lekko obwarowane), przejęte 2000 kilometrów kwadratowych masowo pobudzi i pobudzi wolę oporu Ukrainy i chęć płacenia za opór Ukrainy w ramach zachodniego sojuszu. Jednocześnie porażka znacznie nadszarpnęła wiarygodność Moskwy i nieproporcjonalnie obniży poparcie dla wojny w Rosji, a być może nawet w obwodach Donbasu.
Obawa Moskwy o swoją wiarygodność militarną rozszerzy się również na jej perspektywy w nadchodzących referendach w Chersoniu i Zaporożu, zaplanowanych obecnie na początek listopada. W obu obwodach głosowanie za rosyjskością lub za autonomią pod ochroną rosyjską jest w pewnym stopniu oparte na wierze w rosyjską siłę wojskową. Podczas gdy ukraińska ofensywa Chersońska została zatrzymana z łatwością, porażka Charkowa może tylko głęboko podciąć prawdopodobne poparcie dla Rosji w tych dwóch kluczowych głosowaniach. Nie zdziwmy się, jeśli będą się one dalej opóźniać.
Jednocześnie klęska Rosji pod Charkowem pobudzi i wzmocni chęci poparcia dla Ukrainy wśród jej bardziej chwiejnych sprzymierzeńców na Zachodzie.
Nowa premier Wielkiej Brytanii od dawna jest antyrosyjskim jastrzębiem, a awans Charkowa wzmocni jej te tendencje. Niektóre państwa europejskie wyraźnie wahają się w kwestii dalszego wsparcia dla Ukrainy. Tutaj również można oczekiwać, że natarcie usztywni pozycje jastrzębi i uciszy wątpliwościgołębi. W USA możemy oczekiwać, że jastrzębie z Departamentu Stanu wygrają więcej funduszy na broń z bardziej “pokojowo” nastawionymi gołębiami z Departamentu Obrony.
Krótko mówiąc, jeśli wojna jest polityką prowadzoną innymi środkami, to natarcie na Charków oznacza ogromne zwycięstwo polityczne Kijowa, nieproporcjonalne do skali zwycięstwa militarnego (które samo w sobie jest niewielkie, kosztowne i taktycznie nieistotne).
![]()