22 czerwca w rosyjskiej rafinerii ropy naftowej w Rostowie wybuchł pożar po ataku kamikaze w wykonaniu ukraińskiego drona. Incydent wpisuje się w schemat ataków organizowanych przez Ukrainę na rosyjską infrastrukturę, pokazując, że Ukraina podejmuje walkę za rosyjskimi liniami.
Film, który wydaje się być nakręcony w pobliżu ataku, pokazuje małą eksplozję chwilę po tym, jak dron zbliżył się do rafinerii w Nowosacztińsku.
Film pojawił się na Telegramie i Twitterze rankiem 22 czerwca. Rosyjska państwowa agencja informacyjna Tass twierdzi, że pożar został spowodowany przez dwa drony wlatujące do jednostki wymiany ciepła rafinerii, powołując się na nieznane źródła w rosyjskiej administracji.
Służby ratownicze poinformowały, że pożar obejmował obszar 50 metrów kwadratowych, ale udało się go ugasić 1,5 godziny później, bez zgłoszonych ofiar.
Rosyjska gazeta biznesowa „Kommiersant” donosi, że rosyjski Komitet Śledczy wszczął sprawę karną w związku z atakiem.

Rafineria znajduje się zaledwie 100 km od Rostowa nad Donem w południowo-zachodniej Rosji, z dala od linii frontu w Donbasie.
Ukraine Weapons Tracker, organizacja wywiadowcza o otwartym kodzie źródłowym, powiedziała, że dron uchwycony na nagraniu wyglądał jak zmodyfikowany ukraiński dron rozpoznawczy (prawdopodobnie z serii PD-1 lub PD-2) przewożący materiały wybuchowe.
Ukraina oficjalnie nie wzięła na siebie odpowiedzialności za atak. Jednak 72. Brygada Zmechanizowana opublikowała post, w którym napisano: „Z jakiegoś powodu w Rosji płonie rafineria w Nowosachtińsku”, dodając, że trafienie dronów w tak odległy cel było „niezłe!”
Od kwietnia z proukraińskimi dywersantami powiązano serię wybuchów i pożarów w Rosji. Na celowniku znalazły się magazyn amunicji w Biełgorodzie, baza lotnicza w Ussuryjsku i strategicznie ważny magazyn ropy Drużba-Transnieft’ w Briańsku.
Materiały wybuchowe znalezione na linii kolejowej w Briańsku dzień po eksplozji zwiększyły wiarygodność tych, którzy przypisują atak proukraińskim dywersantom.
Według Rosji w ostatnim czasie ucierpiały również niektóre obsługiwane przez Rosję platformy gazowe na Morzu Czarnym u wybrzeży Krymu. Trzy osoby zostały podobno ranne w ataku, a siedem zaginęło i uznano, że są martwe.
Siergiej Aksenow, szef Krymu zaanektowanego przez Rosję, napisał w poście w Telegramie z 20 czerwca, że „dziś rano zaatakowano platformy wiertnicze Czarnomornieftiegazu. Utrzymuję kontakt z kolegami z MON i FSB, pracujemy nad ratowaniem ludzi.”
Niektórzy krytycy zachodnich dostaw broni na Ukrainę twierdzą, że użycie zachodniej broni przeciwko celom na terytorium Rosji może być wykorzystane do eskalacji działań przeciwko Rosji.
![]()
Ale podkreślmy tę kwestię – to tylko ćwiczenia wojskowe ze strony Ukraińców.