Przestępcy na Kremlu – Historyk Jarosław Szymow wyjaśnia, dlaczego reżim Putina przeciwstawia się racjonalności

Kilka miesięcy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę globalna dyskusja na temat wojny podzieliła się na dwa przeciwstawne obozy. Na Ukrainie i na Zachodzie, a także w rosyjskim ruchu antywojennym, dominuje pogląd, że reżim Władimira Putina rozpoczął konflikt w celu rozszerzenia władzy Moskwy i odzyskania utraconych terytoriów imperialnych.

Zgodnie z tą teorią Rosja stara się podporządkować, a nawet zniszczyć Ukrainę, ale na tym nie poprzestanie. Drugi obóz obwinia „Zbiorowy Zachód” za sprowokowanie wojny przez ignorowanie obiektywnych interesów Rosji. Historyk i dziennikarz Jarosław Szymow mówi, że wojna jest wynikiem specyfiki reżimu Putina jako „państwa mafijnego” oraz braku zrozumienia tego faktu w Europie i Stanach Zjednoczonych w sferze kręgów politycznych.

Lewicowi i realistyczni uczeni zachodni, tacy jak socjolog Wolfgang Streeck i politolog John Mearsheimer, mają zwyczaj „odmawiania podmiotowości” narodom na peryferiach Rosji, przyjmując ideę, że konflikt na Ukrainie jest w rzeczywistości wojną zastępczą „o Ukrainę”. Opierając się na tej logice (która również napędza narrację głównego nurtu w Rosji), kontrolowanie przestrzeni Ukrainy jest niezbędne do zachowania „strategicznej głębi”, która uratowała Rosję przed Napoleonem i Hitlerem. Innymi słowy, Moskwa działa racjonalnie.

Realiści konsekwentnie opisują podejmowanie decyzji przez Kreml jako racjonalne, pomimo tego iż uprzednio uczeni tacy jak Mearsheimer powiedzieli po aneksji Krymu, że Władimir Putin “jest za inteligentny”, by próbować podbić resztę Ukrainy.

Jeśli chodzi o ocenę racjonalności lub irracjonalności Kremla, ani realiści, ani ich przeciwnicy nie doceniają dostatecznie ewolucji rosyjskiej elity rządzącej. Zmieniające się struktury, fundamentalny charakter i ideologia reżimu Putina stworzyły państwo mafijne odrębne od autorytaryzmu, który jest powszechnie rozumiany na Zachodzie. Zmieniająca się polityka zagraniczna Rosji odzwierciedla ewolucję reżimu.

Rządy sprawowane przez zorganizowaną grupę przestępczą

Zmieniające się struktury, fundamentalny charakter i ideologia reżimu Putina stworzyły państwo mafijne odrębne od autorytaryzmu, który jest powszechnie rozumiany na Zachodzie

Wczesne flirty Władimira Putina z Zachodem podczas jego pierwszej kadencji prezydenckiej są teraz w Rosji prawie zapomniane, ale kontinuum, wzdłuż którego rozwinął się reżim, prowadzi nas do dzisiejszej otwartej wojny. Dwadzieścia lat temu Putin zwrócił się do Europy i Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu porozumienia, które zapewniłoby Rosji swobodę działania w byłym Związku Radzieckim. W zamian za tę strefę wpływów Moskwa nagradzałaby Zachód czymś, co sprowadzało się do „łapówek”: dostępem do lukratywnych projektów na rynku rosyjskim, lokowaniem rosyjskiego kapitału na amerykańskich i europejskich giełdach i nie tylko.

Gdyby ten projekt się powiódł, Rosja stałaby się tym, co do dziś prześladuje twardogłowych Moskwy: „dodatkiem Zachodu” (choć z dużą dozą autonomii w sferze euroazjatyckiej). Jako weterani sowieckich służb bezpieczeństwa, skorumpowani urzędnicy i półkryminalni biznesmeni, Putin i większość jego współpracowników z zadowoleniem przyjęliby tę wersję „przywróconego ZSRR”, ale Moskwa nigdy nie była w stanie opanować domeny, którą sobie przyznała.

W ciągu tych lat, gdy Kreml nie spełnił swoich odwetowych ambicji, członkowie rosyjskiego sektora bezpieczeństwa stopniowo wypierali „cywilne” postacie z elity politycznej, przekształcając reżim Putina.

W nowej klasie rządzącej znalazły się nie tylko elity bezpieczeństwa, ale także jawni przestępcy, z którymi Władimir Putin i jego świta splotli się podczas pracy w biurze burmistrza Sankt Petersburga. Powstanie tej „petersbursko-czekistowskiej” grupy było częścią szerszej fuzji rosyjskiego aparatu państwowego, organów ścigania i przestępczego półświatka. Pod koniec lat 90-tych, kiedy Putin doszedł do władzy, redystrybucja własności w postsowieckiej Rosji i „prymitywna akumulacja” zostały zakończone, a elity były chętne do odrodzenia silnego państwa, aby legitymizować i chronić swoje nowo-zdobyte bogactwo.

Zdobywając kontrolę nad tym odrodzonym państwem, Putin i jego grupa zbudowali ujednolicony system rządów, który łączy władzę i posiadanie. W konsekwencji tego, Rosji brakuje zdefiniowanych praw własności; zamiast tego pozwala cieszyć się bogactwem do tymczasowego użytku w zamian za bezwarunkową lojalność wobec interesów grupy rządzącej i jej przywódcy.

Te same podstawowe cechy, które definiują zorganizowane grupy przestępcze, są integralną częścią reżimu Putina: absolutna hierarchiczna lojalność, rozbieżność między oficjalnymi tytułami a rzeczywistymi wpływami (na przykład kluczowe postacie w Rosji działają bez formalnego statusu rządu), ekstremalna tajność w podejmowaniu decyzji, oraz specjalny „kodeks honorowy” poza prawem, który nagradza represje wobec „zdrajców” i przemoc wobec oponentów.

To nie jakaś zwykła dyktatura

Absolutna hierarchiczna lojalność, rozbieżność między oficjalnymi tytułami a rzeczywistymi wpływami (na przykład kluczowe postacie w Rosji działają bez formalnego statusu rządu), ekstremalna tajność w podejmowaniu decyzji, oraz specjalny „kodeks honorowy” poza prawem, który nagradza represje wobec „zdrajców” i przemoc wobec oponentów

Na Zachodzie metamorfoza rosyjskiego reżimu politycznego została w dużej mierze przeoczona, ponieważ eksperci interpretowali wydarzenia przez pryzmat postkomunistycznej transformacji, przypisując wiele niedociągnięć tego podejścia „specjalnemu przypadkowi” Rosji jako dużego kraju o wyjątkowych walorach historycznych i kulturowych.

Nawet gdy przeważająca interpretacja przesunęła się w kierunku na postrzegania Rosji jako wschodzącej autorytarnej potęgi rywalizującej o wpływy na całym świecie, zachodni obserwatorzy utożsamiali reżim Putina z „standardowymi” autokracjami, takimi jak Chiny, zakładając, że przestępczość wykazywana przez państwo reprezentuje ekscesy „standardowego” autorytaryzmu, a nie centralne właściwości grupy mafijnej. Ta opinia przypisywała także Kremlowi racjonalność autorytarnych rządów.

W rzeczywistości reżim Putina opiera się tylko na “przerzutach” kruchego, nieuformowanego postsowieckiego państwa. Ani demokracja, ani „standardowa” dyktatura, obecna elita rządząca istnieje tylko po to, by przetrwać przez pokolenia, łamiąc wszelkie zasady i prawa, które stoją na przeszkodzie, jak każda mafia.

Początkowa umowa Putina z Zachodem (łapówki w zamian za strefę wpływów) faktycznie po części się powiodła. Pieniądze zabrała „światowa policja”, a rosyjskie bogactwo (często o wątpliwej proweniencji) zalała europejski i amerykański system finansowy. Zachodni przywódcy nigdy nie poparli twierdzeń Moskwy co do jednej szóstej planety, jednak nie z powodu pryncypialnych sprzeciwów, ale raczej braku strategicznej wizji i wspólnej niechęci do wzięcia odpowiedzialności za poważne decyzje. Urzędnicy w Europie i Stanach Zjednoczonych preferowali zrutynizowaną politykę („biznes jak zwykle”), zwłaszcza w regionie tak nieznanym, jak byłe ZSRR.

Ponadto, w latach 2008-2013, gdy państwo mafijne skonsolidowało swoją kontrolę nad Kremlem, Zachód był w stadium kryzysu, wciąż chwiejąc się po katastrofalnie głupiej inwazji na Irak, stawiając czoła wzrostowi Chin, walcząc z globalną recesją gospodarczą i reagując na Arabską wiosnę. W tym kontekście polityka administracji Obamy „resetowania” stosunków z Moskwą niemalże otwarcie zapowiedziała Kremlowi: zapomnimijmy o minionych dziejach, bo nie mamy teraz dla was czasu.

Reżim Putina postrzegał to przesłanie jako oszustwo w kontekście Arabskiej Wiosny, którą, jak sądził, zaaranżował Zachód, aby „ujarzmić kraje bogate w ropę”. Moskwa postrzegała także ukraiński ruch Euromajdan i „Rewolucję Godności” jako „operacje specjalne” prowadzone przez Zachód. Z tej perspektywy aneksja Krymu i wojna o Donbas stały się równoważącą odpowiedzią na ofensywę wroga.

Kreml nie zdał sobie sprawy, że Europa i USA były w rzeczywistości nieprzygotowane na arabską wiosnę, która ostatecznie przyniosła więcej korzyści reżimom rosyjskim, irańskim i tureckim niż Zachodowi. Moskwa wyolbrzymiała też znaczenie europejskich obietnic dla Ukrainy dotyczącymi stowarzyszenia z UE i członkostwa w NATO, myląc zabiegi dyplomatyczne z niepodważalnymi gwarancjami.

Ale perspektywa zachodnia również okazała się krótkowzroczna, ponieważ negocjatorzy zawodowi ścigali porozumienia w sprawie integracji politycznej i obronnej, nie rozumiejąc, jak te umowy odbiją się na Ukrainie, a następnie jak postrzegane będą one przez Rosję.

Irracjonalność państwa mafijnego

Przed inwazją 24 lutego wydawało się prawdopodobne, że w rozpoczętej przez siebie konfrontacji Władimir Putin odniesie kolejne zwycięstwo polityczne. Walki wewnętrzne nękały UE, zachodni przywódcy zaakceptowali potrzebę dialogu z Moskwą, a większość obserwatorów nie wierzyła w amerykańskie ostrzeżenia, że Rosja niedługo rozpęta wojnę na pełną skalę z Ukrainą.

W zamian za tę strefę wpływów Moskwa nagradzałaby Zachód czymś, co sprowadzało się do „łapówek”

Putin zmarnował tę szansę, ponieważ logika państwa mafijnego różni się od standardowej logiki politycznej. (W tym miejscu uczeni realistyczni zasadniczo błędnie rozumieją dzisiejszą rosyjską elitę rządzącą). Trzy cechy przywództwa zorganizowanej przestępczości ułatwiły irracjonalną inwazję Rosji na Ukrainę:

Utworzona w morderczej konkurencji subkultura mafijna nie godzi się na kompromisy; zachęca przywódców do podnoszenia stawki w każdym konflikcie, nawet jeśli na dłuższą metę jest irracjonalny. Zorganizowana grupa przestępcza to pasożyt, który przetrwa tylko tak długo, jak może użyć siły, strachu i wymuszeń, aby wyssać mnóstwo zasobów, niezależnie od tego, czy nagrodą jest nielegalny alkohol, papierosy, czy rozległy kraj.

Mafijny charakter rosyjskiego reżimu determinuje postrzeganie zmian społecznych przez Kreml. Postrzegając politykę jako walkę gangów o strefy wpływów, elita rządząca w Moskwie uważa, że ​​wszelkie przewroty społeczne są wynikiem machinacji rywalizujących grup. Wszelkie niepokoje polityczne (w tym „rewolucje godności”) są jedynie dowodem na to, że zasiedziały gang traci kontrolę nad tym terytorium na rzecz swoich przeciwników. (Ten światopogląd odzwierciedla niektóre “realistyczne” szkoły myślenia politycznego.)

Oszuści usprawiedliwiają swoją pasożytniczą rolę, przedstawiając się jako obrońcy przed innymi, bardziej niebezpiecznymi przestępcami. W państwie mafijnym czyn ten oznacza udawanie obrońców interesów narodowych przed obcymi wrogami. W Rosji zorganizowana grupa przestępcza Putina poradziła sobie z tym, przyjmując szereg mitów i przekonań, które odbijają się szerokim echem w opinii publicznej: postimperialistyczne resentymenty, centralizacja i personifikacja władzy, nieufność do mechanizmów demokratycznych jako „obcych” i „niesprawiedliwych”. niezgodność prawa i „prawdy” oraz przekonanie, że głównym przeciwnikiem Rosji pozostaje Zachód.

Te cechy sprawiają, że reżim Putina jest jednocześnie pasożytniczy i „popularny”. Mieszanina religijnego konserwatyzmu, etnicznego nacjonalizmu, przedsowieckiego imperializmu i sympatii dla stalinizmu, eklektyczna powłoka ideologiczna reżimu naprawdę odzwierciedla zdezorientowany stan opinii publicznej w Rosji, który ukształtował się w ciągu ostatnich trzech dekad w Rosji.

Nieunikniony konflikt, ale nie musiało być aż tak

W pewnym momencie ewolucji rosyjskiego państwa mafijnego nieuniknione stało się starcie między reżimem Putina a jego zadeklarowanymi wrogami. Po inwazji z lutego 2022 r. skłonność Moskwy do ignorowania pośrednictwa krajów byłego Związku Radzieckiego doprowadziła do katastrofalnego niedoszacowania przez Kreml zdolności Ukrainy do walki.

Ale błędy reżimu Putina nie przekreślają faktu, że zachodnie elity umożliwiły także dzisiejszą wojnę na Ukrainie. Ostatnie 25 lat ostrzeżeń kierowanych do przywódców w Europie i USA o tym, kto i co przejął władzę w Moskwie wystarczyłoby, aby przekonać nawet „ułagodzicieli” z lat 30. do zrewidowania przynajmniej części swojej dyplomacji. Zamiast tego Zachód przyjął rosyjski import energii. Do dziś rosyjskie dostawy gazu płyną.

Chociaż Zachód zjednoczył się zaskakująco dobrze przeciwko inwazji na Ukrainę, przywódcy UE i Stanów Zjednoczonych nadal nie wykazują żadnej długoterminowej strategii politycznej, jeśli chodzi o Rosję teraz lub po wojnie. To niezdecydowanie nie jest niczym nowym dla Zachodu, ale rosyjska „bezdomność” w porządku światowym po upadku ZSRR przyniosła trujące owoce.

Obecna dewastacja na Ukrainie nie powinna być interpretowana w Europie i Ameryce jako powód do odgrodzenia Zachodu od Rosji na zawsze. To niemożliwe zadanie. Zamiast tego świat zachodni i Rosja muszą zrozumieć, jak mogą współistnieć.

Oczywiście przeszkody są tu ogromne. Wiele pospiesznie nałożonych sankcji Zachodu uderza w rosyjskie społeczeństwo (w tym w opozycyjny segment) o wiele bardziej niż zorganizowana grupa przestępcza na Kremlu, która ponosi główną odpowiedzialność za tę wojnę. Jakkolwiek tragedia ukraińska się kończy, Rosja nie będzie już mogła zająć miejsca w światowej polityce i gospodarce, jakie zajęła dekadę temu, zarówno ze względu na sankcje Zachodu, jak i międzynarodową izolację polityczną, która pogłębia jej uwikłania z Chinami.

Wszystko to (niestety) zakłada, że gang Putina pozostanie u władzy. Z drugiej strony upadek reżimu wymusiłby odbudowę samej Federacji Rosyjskiej, co nie byłoby łatwe biorąc pod uwagę, że rządząca elita kryminalna spędziła ostatnie 30 lat na “wysysaniu” państwa od wewnątrz.

MEDUZA.io

Loading

Author: Jarosław Szymow