Piętnastu członków rządu pojawiło się na linii startowej pierwszej tury głosowania, w tym pierwsza z nich Élisabeth Borne. Wszyscy zakwalifikowani są do drugiej rundy w najbliższą niedzielę.
Ich przyszłość jest jednak zagrożona. Zgodnie z legislaturą wszyscy kandydaci na ministrów, którzy zostaliby pokonani w wyborach parlamentarnych w 2022 r., będą musieli ustąpić z rządu. Spośród piętnastu, którzy kandydują na deputowanych w Zgromadzeniu Narodowym – w tym pierwsza z nich Élisabeth Borne – wszyscy monitorowali wyniki pierwszej tury, która odbyła się w niedzielę, 12 czerwca. Choć wszyscy się zakwalifikowali, niektórzy mają niekorzystne wyniki. Celem zatem jest, aby wygrać i być wybranym w swoim okręgu wyborczym w drugiej turze, zaplanowanej na niedzielę 19 czerwca.
Macron, który w kwietniu został ponownie wybrany na prezydenta występując przeciwko prawicowej Marine Le Pen, potrzebuje większości w swoim centrowym ugrupowaniu w niższej izbie parlamentu, aby mieć wolną rękę w swoich propozycjach obniżenia podatków i wprowadzenia zmian w systemie opieki społecznej.

I tutaj historyczny sojusz partii lewicowych, kierowany przez twardolewicową partię Jean-Luc Mélenchona z Socjalistami i Zielonymi, dąży do masowego zwiększenia liczby miejsc w parlamencie i zmniejszenia liczby centrystów Macrona.
Sondaż pokazuje, że jeśli chodzi o intencje głosowania, centrowy sojusz Macrona, Ensemble (Razem), idzie łeb w łeb z koalicją Mélenchona, znaną jako NUPES, czyli Nowa Ludowa Unia Ekologiczno-Społeczna.
Jednak francuski system głosowania w parlamencie oparty na okręgach wyborczych oznacza, że dokładna liczba mandatów dla każdego ugrupowania pozostaje trudna do przewidzenia. Wiele będzie zależeć od frekwencji – która może spaść poniżej 50% i osiągnąć historycznie niski poziom.
Sondaż pokazuje obecnie, że centrowy sojusz Macrona zdobyłby największy udział w 577-osobowym parlamencie — zdobywając od 260 do 320 miejsc. Sugeruje to jednak, że istnieje szansa, że centryści Macrona mogą nie osiągnąć absolutnej większości, która wymaga 289 mandatów.
Jeśli partia Macrona i jego centrystyczni sojusznicy nie zdobędą większości, będzie to cios dla prezydenta i może skutkować niechcianymi kompromisami i umowami ustawowymi z partiami prawicowymi w parlamencie lub niechcianymi przetasowaniami w gabinecie ministerialnym.
Wyzwanie ze strony nowo zjednoczonej lewicy było większe niż oczekiwano, ponieważ poparcie dla sojuszu Mélenchona stale rosło w sondażach. Sojusz mógłby zająć od 155 do 205 mandatów i stać się główną siłą opozycyjną w parlamencie, wynika z sondaży.
![]()
Dobrze by byľo zobaczyć we Francji rząd który by reprezentował ludzi płacących podatki na tych wszystkich lewackich urzędników I innych pasożytów z ideologiami w kolorze czerwonym, czy zielonym.