Ukraina zwróciła się w piątek o więcej pomocy z Zachodu, prosząc o szybsze dostawy broni, aby powstrzymać lepiej uzbrojone siły rosyjskie oraz o wsparcie humanitarne w walce ze śmiertelnymi chorobami.
W Siewierodoniecku, małym mieście, które stało się centrum rosyjskiej ofensywy na wschodniej Ukrainie i jednym z najkrwawszych punktów zapalnych w wojnie w jej czwartym miesiącu, doniesiono o dalszych ciężkich walkach.
Na południu burmistrz Mariupola – zniszczonego przez rosyjskie oblężenie – powiedział, że systemy sanitarne załamały się, a zwłoki rozkładały się na ulicach.
„Wybuchła epidemia czerwonki i cholery… Wojna, pochłonęła ponad 20 000 mieszkańców… niestety, wraz z tymi wybuchami infekcji, pochłonie ona tysiące kolejnych Mariupolitów” – powiedział burmistrz telewizji państwowej.
Wezwał Organizację Narodów Zjednoczonych i Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża do wysiłków nad utworzeniem korytarza humanitarnego, aby umożliwić pozostałym mieszkańcom opuszczenie miasta, które jest teraz pod kontrolą Rosji.
Oficjałowie ukraińscy twierdzą, że wojna na wschodzie, na której skupia swoją uwagę Rosja, jest teraz przede wszystkim bitwą artyleryjską, w której Kijów jest dużo słabszą stroną.
„To jest teraz głównie wojna artyleryjska” – powiedział brytyjskiej gazecie Guardian Wadym Skibitsky, zastępca szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego.
„Wszystko teraz zależy od tego, co (Zachód) nam da. Ukraina ma obecnie jedno działo na 10 – 15 rosyjskich”.
![]()