Mołdawia odrzuca ofertę Ukrainy dotyczącą zajęcia Naddniestrza

Władze Mołdawii odrzuciły ofertę Ukrainy dotyczącą zajęcia wspieranego przez Rosję separatystycznego regionu Naddniestrza.

W tym tygodniu doszło do serii niewyjaśnionych ataków w Naddniestrzu, terytorium we wschodniej części Mołdawii, graniczącym z Ukrainą, gdzie znajdują się rosyjskie siły pokojowe. Wzbudziło to obawy przed próbą wciągnięcia Naddniestrza – a tym samym Mołdawii – do wojny na sąsiedniej Ukrainie.

Ukraina jest w stanie rozwiązać problem Naddniestrza „w mgnieniu oka”, ale najpierw władze Mołdawii muszą poprosić o pomoc – powiedział wieczorem 26 kwietnia Aleksiej Arestowicz, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

W odpowiedzi władze Mołdawii odrzuciły jakikolwiek rozwój inny niż pokojowy. Ustawa o specjalnym statusie Naddniestrza mówi, że konflikt można rozwiązać środkami politycznymi i tylko poprzez pokojowe rozwiązania, wykluczające działania militarne i inne działania siłowe, poinformowało w komunikacie Biuro Reintegracji Mołdawii.

Mimo to prezydent Mołdawii Maia Sandu powiedziała, że jej kraj potrzebuje silniejszej armii.

Aby czuć się bezpiecznie, Mołdawia – nawet jeśli jest krajem neutralnym – musi więcej inwestować w swoje siły zbrojne – powiedziała 27 kwietnia Sandu, podkreślając, że jej kraj potrzebuje sprawnej i nowoczesnej armii zdolnej do reagowania powstające zagrożenia.

Aleksiej Arestowicz stwierdził również, że obok Ukrainy innym krajem, który może pomóc Mołdawii w przypadku ewentualnej agresji militarnej ze strony prorosyjskich separatystów, jest członek NATO Rumunia, zachodni sąsiad Mołdawii.

W Naddniestrzu jest około 1600 rosyjskich żołnierzy plus tak zwana armia regionu, że tak powiem, kolejne 5 000-7 000. Mołdawia mogłaby mieć duże problemy, gdyby zaatakowali. A najlepszą rzeczą, jaką Mołdawia może zrobić w tym przypadku, byłoby szukać pomocy na Ukrainie i w Rumunii.Tak Rumunia, bo to właściwie ci sami ludzie.Jest wielu Mołdawian, którzy by się ze mną nie zgodzili, mają stanowisko, że są odrębnymi ludźmi, ale język jest na pewno ten sam. Pewne jest, że są blisko Rumunów” – powiedział Arestowicz.

Komentował też groźby Moskwy pod adresem Mołdawii. Według niego wysocy urzędnicy rosyjscy już pokazali, że ich celem jest okupacja Republiki Mołdawii.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał wypowiedzi Arestowicza„prowokacją”.

BNE Intellinews

Loading

NewsEdit

Author: NewsEdit