Znany politolog Francis Fukuyama porównał cenzurę stosowaną wobec konserwatywnych poglądów politycznych przez wielkie firmy technologiczne do naładowanej broni, kilka dni po tym, jak były prezydent USA Barack Obama wezwał do wprowadzenia większej kontroli mediów społeczno.ściowych, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się dezinformacji i fałszywych informacji.
Profesor Fukuyama – który zdobył sławę swoją książką z 1992 roku “Koniec historii i ostatni człowiek” – powiedział, że giganci technologiczni z Doliny Krzemowej, tacy jak właściciele Facebook i Twitter, „nie mają zdolności osądu ani żadnego autorytetu, aby być arbitrami w kwestii co jest a co nie jest “odpowiednie politycznie” w jakiejkolwiek nowoczesnej demokracji”.
Profesor Uniwersytetu Stanforda powiedział, że rozpowszechnianie „mowy nienawiści”, teorii spiskowych i tak zwanych fałszywych wiadomości, uważanych za główny problem przez wielu, w tym byłego prezydenta, nie jest poważnym problemem w porównaniu z trendem cenzury politycznej.
„Wszystkie tego rodzaju wypowiedzi są chronione przez pierwszą poprawkę. W przeciwieństwie, możliwoścć kontrolowania i narzucania tego jaka powinna być treść, jest tak jak naładowana broń, która może byc w każdej chwili użyta przeciwko tobie”.
Oferta wrogiego przejęcia Twittera przez miliardera, założyciela Tesli Elona Muska, która, jak twierdzi, stał się zbyt ocenzurowany, dodała paliwa do coraz bardziej namiętnej debaty na temat praw platform technologii cyfrowych do degradowania lub promowania wpisów i użytkowników zgodnie z poglądami politycznymi i naukowymi właścicieli mediów.
„W tej chwili, jeśli jesteś po lewicowej stronie spektrum politycznego, nie jesteś niezadowolony z tej sytuacji, ponieważ Mark Zuckerberg i Jack Dorsey siedzą po twojej stronie” – powiedział profesor.
Twitter i Facebook kontrowersyjnie zawiesili byłego prezydenta Donalda Trumpa na początku 2021 r. za rzekome podżeganie do przemocy podczas zamieszek na Kapitolu 6 stycznia i od tego czasu zbanowali wielu dziennikarzy i naukowców za krytykę blokad i obowiązkowych szczepień przeciwko Covid-19.
Z drugiej strony artykuł z New York Post, który ujawnił potencjalnie wątpliwe kontakty z ukraińskimi i chińskimi firmami znalezionymi na laptopie Huntera Bidena, syna prezydenta, został wyciszone przez media społecznościowe przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, mimo że e-maile i pliki były autentyczne.
„Zagrożenie przejęciem Twittera przez Elona Muska ilustruje, na czym polega problem: ktoś kto prowadzi firmę, nie jest osoba, z którą zgadzasz się na płaszczyźnie politycznej” – powiedział profesor Fukuyama, przemawiając wczoraj w Stigler Center na Uniwersytecie w Chicago.
Obama, przemawiając dzień wcześniej na Uniwersytecie Stanforda, wezwał do zmian w amerykańskich przepisach, które chronią platformy technologii cyfrowych przed odpowiedzialnością prawną za treści publikowane przez użytkowników zewnętrznych, co według platform drastycznie zwiększyłoby ich koszty.
„Nadszedł czas, aby opowiedzieć się po jednej ze stron… czy pozwalamy naszej demokracji pobłądzić, czy też ją ulepszamy?” – zapytał Obama, sugerując, że platformy technologiczne nie robią wystarczająco dużo, by ograniczyć dezinformację, która według Demokratów przyczyniła się do wyboru Donalda Trumpa w 2016 roku.
Przed swoim wyborem na prezydenta w listopadzie 2020 r. Joe Biden w podobny sposób wezwał do zniesienia sekcji 230 ustawy o dobrych obyczajach w komunikacji. Ale podczas swojego pobytu w Białym Domu, który wielokrotnie apelował do dużych firm technologicznych, aby pomogły mu w walce z „dezinformacją” Covid-19, Biden nie był orędownikiem żadnej reformy.
Sześć projektów ustaw w Kongresie mających na celu ograniczenie władzy głównych platform technologicznych, w tym plany zapobiegania przyszłym fuzjom, wzmacniania agencji regulacyjnych i potencjalnego rozbicia gigantycznych firm, nie weszło w życie pomimo znacznego poparcia zarówno ze strony Demokratów, jak i Republikanów.
Pierwsza, ustawa o wolności słowa XXI wieku, ograniczyłaby prawa platform do ustanawiania własnych standardów mowy.
Profesor Fukuyama przekonywał, że użytkownicy platform mediów społecznościowych powinni mieć możliwość wyboru własnego poziomu i rodzaju moderacji treści, które będą zapewniane przez oprogramowanie „middleware” stron trzecich, a nie same platformy mediów społecznościowych.
![]()