Brytyjska minister spraw zagranicznych Liz Trusss napisała na Twitterze w poniedziałek wieczorem:
„Doniesiono, że siły rosyjskie mogły użyć środków chemicznych w ataku na ludność Mariupola. Pilnie pracujemy z partnerami, aby zweryfikować szczegóły. Jakiekolwiek użycie takiej broni byłoby bezduszną eskalacją w tym konflikcie, a my zatrzymamy Putina i jego system do rozliczenia.”

Zarzut pochodzi od Gwardii Narodowej Ukrainy, Pułku Azowskiego, który opublikował w mediach społecznościowych, że bezzałogowy statek powietrzny zrzucił chemikalia „nieznanego pochodzenia”.
„Około godzinę temu rosyjskie siły okupacyjne użyły trującej substancji nieznanego pochodzenia przeciwko ukraińskim wojskowym i cywilom w mieście Mariupol, która została zrzucona z wrogiego bezzałogowego statku powietrznego” – czytamy w poniedziałek w Telegramie Pułku Azowskiego. „Ofiary mają niewydolność oddechową, zespół przedsionkowo-ataktyczny. Wyjaśniane są konsekwencje użycia nieznanej substancji”.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w poniedziałek, że Rosja może użyć broni chemicznej na Ukrainie i wezwał Zachód do nałożenia na Moskwę ostrych sankcji, które powstrzymałyby nawet rozmowy o użyciu takiej broni.
„Traktujemy to z najwyższą powagą” – powiedział Zełenskij w swoim wieczornym przemówieniu wideo w poniedziałek. Nie powiedział, że broń chemiczna została już użyta.
„Chciałbym przypomnieć światowym przywódcom, że możliwość użycia broni chemicznej przez rosyjskie wojsko już była dyskutowana. I już wtedy oznaczało to, że na rosyjską agresję trzeba było zareagować znacznie ostrzej i szybciej”.
Petro Andryushchenko, doradca burmistrza Mariupola, napisał na swoim kanale Telegram, że doniesienia o ataku chemicznym nie zostały potwierdzone i spodziewał się, że udzieli później szczegółów i wyjaśnień.
![]()