Inwazja Putina stworzyła podziały między krajami NATO. Polska ciężko pracuje, aby wzmocnić determinację w szeregach swoich partnerów.
Znamienne jest, że Bartosz Cichocki, ambasador Polski na Ukrainie, jest nadal jedynym ambasadorem europejskim w kraju.
Ambasador Polski na Ukrainie Bartosz Cichocki pozostaje w Kijowie.Podczas rozmowy Pana Cichockiego z australiskim programem telewizyjnym Four Corners w polskiej ambasadzie zabrzmiał alarm nalotu.
„Idą bomby. Przenosimy się do schronu, chodźmy! I proszę nie filmować” – powiedział.
Pośpieszyliśmy przez opustoszałe korytarze ambasady.
Bunkier był magazynem w piwnicy, z ułożonymi w stos pozłacanymi krzesłami i stołem bilardowym ukrytym pod dużym obrusem.
Pan Cichocki ze starymi europejskimi manierami otrzepał kurz z krzeseł i zaparzył nam kawę w ekspresie ustawionym na stole bilardowym.
Po 45 minutach wróciliśmy na górę do jednej z sal przyjęć ambasady. Był pozbawiony dekoracji. Flagi i narodowy symbol Polski, orzeł, zostały odesłane do Warszawy na początku wojny, aby nie dostały się w ręce najeźdźców.
Pan Cichocki jest dumny, że mimo oczywistego niebezpieczeństwa pozostał w Kijowie.

„Nie opuścimy Ukraińców. A dla mnie… To powód do dumy stać ramię w ramię z najodważniejszym narodem świata” – powiedział.
Powiedział, że potrzeba będzie dalszego „ludobójstwa” ukraińskich cywilów, aby zmienić stanowisko NATO w sprawie wprowadzenia strefy zakazu lotów.
„Nie sądzę, by mogło być coś bardziej ekstremalnego niż to, co stało się z Charkowem, Irpinem i Buczą”, powiedział, „ale wciąż wiele miast pozostało nietkniętych”.
W przeciwieństwie do niektórych swoich partnerów z NATO, Polska jest wyzywająca w obliczu gróźb Putina.
„Myślę, że już nas to nie obchodzi. Bo to jest nasze bezpieczeństwo” – powiedział Cichocki.
„Jeśli Ukraina upadnie, będziemy mieli duże kłopoty. Wierzę, że rozpocznie się realizacja rosyjskiego planu stworzenia szarej strefy w Europie Środkowej i będzie ona realizowana z użyciem siły, czyli szantażem siły” powiedział.
I, jak powiedział, dla Polski oznaczałoby to „członkostwo drugiej kategorii w NATO”.
Cokolwiek się stanie, powiedział, inwazja Putina na Ukrainę wymusi nowy porządek w Europie.
„Wierzę, że teraz podejmiemy dalsze kroki w ramach NATO, w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych, aby dostosować się” – powiedział.
„I wierzę, że te systemy, systemy Narodów Zjednoczonych, będą musiały się zmienić. Także NATO, OBWE [Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie] i inne.
„Myślę, że po tym, co się stało, będą zupełnie inne”.
Inwazję na Ukrainę określił jako największy kryzys, z jakim zmagała się Europa od II wojny światowej, grożący niebezpieczeństwem daleko poza granicami Ukrainy.
„Bardzo niebezpieczne. Myślę, że wewnętrzny krąg prezydenta Putina powinien zadbać o to, by czerwony guzik nie znajdował się nigdzie blisko jego palców” – powiedział złowieszczo.
Podczas gdy zmiana reżimu w Kijowie wydawała się być jednym z wczesnych celów rosyjskiej inwazji, na południowym krańcu kraju Ukraińcy twierdzą, że siły rosyjskie dążą do odcięcia kraju dostępu do Morza Czarnego i być może zdobycia słynnego portu Odessa.
![]()